+25 do ekwipunku warsztatowca, czyli lista 25 narzędzi do prowadzenia warsztatów zdalnie

Zamów e-booka

Co się dzieje, gdy UX nie idzie w parze z biznesem? – czyli miks “nie róbcie tego w domu” i “uczmy się na cudzych błędach”

Czy “duzi” popełniają mniej błędów, jeśli chodzi o mariaż biznesu i UX? Wydawać by się mogło, że tak, bo przecież inne doświadczenie, więcej ludzi, większy budżet, tyle produktów wypuszczają na rynek…

A jednak – bynajmniej! Niezależnie od skali przedsięwzięcia, jest kilka błędów, które nadal popełniają wszyscy – i duże korporacje, i średnie firmy, i mniejsze startupy.
Błędów, które akurat tym bardziej bolą, im większy jest biznes.

1. Kiedy “wszyscy są naszymi klientami” – czyli kiedy nie znamy swojej persony

Pytanie o grupę docelową jest pierwszym, które zadajemy, by zrozumieć projekt i biznes, który za nim stoi. I jest również chyba najczęstszym, gdzie słyszymy odpowiedzi w stylu “nie wiem” lub “wszyscy” – gdzie obie wskazują, że nie wiemy podstawowej rzeczy o swoim biznesie, czyli komu sprzedajemy – więc jak mamy robić to dobrze?

Prosty przykład – zupełnie inaczej będziemy tworzyć restaurację skierowaną dla rodzin z dziećmi, których zapraszamy na “niedzielny obiad”, a inaczej, mając na celu stworzenie romantycznego miejsca dla par na wieczorną kolację, prawda?

Podobnie jest w przypadku innych projektów – aplikacja mobilna, która ma nam wskazać sposób dotarcia z miejsca A do B – dla dzieci zaoferuje nam wygodną, bezpieczną trasę z dodatkowymi oznaczeniami na drodze, a dla podróżujących służbowo managerów – najszybszy dojazd samochodem lub dostępne w pobliżu taksówki.

Teoretycznie w obu przypadkach “produkt” wydaje się ten sam – budujemy restaurację czy aplikację nawigacyjną. Ale o ile inaczej byśmy je zaprojektowali, wiedząc, kto jest naszym klientem? I jak zmienia się komunikacja wartości, marketing, a co za tym idzie sprzedaż, skoro wiemy co i do kogo mówić?

(Xult Cryptocurrency Exchange @Dribbble)

vs.

(My Wallet – El Dorado @Dribbble)

Dla przykładu – dwa screeny z dwóch różnych projektów z rynku kryptowalut, które realizowaliśmy. Co ważne, to screeny tego samego ekranu… ale projektowanego dla różnych person. W jednym projekcie odbiorcą byli mieszkańcy Wenezueli, którzy nie posiadają zaawansowanej wiedzy nt. mechanizmów giełdowych czy samych kryptowalut, a potrzebują jasnej informacji o stanie swojego portfela kryptowalutowego, a w drugim zaawansowany użytkownik, świadomie podejmujący decyzje, o analitycznym umyśle, dla którego ważne są dane i wykresy.

Widać różnice w podejściu, nie? 🙂

2. Kiedy nie wiemy, co naprawdę “sprzedajemy” – czyli kiedy nie znamy swojej propozycji wartości

Drugim najczęstszym błędem, jest postrzeganie naszego “produktu” jako tego, co sprzedajemy naszym klientom. A przecież – klasyczny przykład – nie otworzymy sobie aplikacji do zamawiania taksówki, bo mamy wolną chwilę i chcemy sobie “pojeździć po mieście”, tylko potrzebujemy się dostać z punktu A do B, prawda? Do sklepu nie idziemy, bo mamy ochotę nabyć nowy, wyjątkowy młotek, ale dlatego, że potrzebny jest nam wbity gwóźdź, by powiesić obraz.

Młotek jest tylko “nośnikiem wartości” – jeśli czymś innym dałoby się wbić gwóźdź, a dodatkowo byłoby to bezpieczniejsze/prostsze w obsłudze/szybsze/bardziej dostępne, to skorzystalibyśmy z tego narzędzia.

Przywiązywanie się do rozwiązania, a nie myślenie o “wartości”, którą sprzedajemy, jest jednym z najbardziej hamujących biznes błędów – skupia wysiłki zamiast na rozwoju biznesu jako całości (a produkt jest tylko jego częścią), na rozwoju produktu samego w sobie (co czasem objawia się w postaci poczucia, że cały biznes “stoi w miejscu, choć przecież tyle robimy”).

(PelviFly @Dribbble)

Jednym z przykładów może być nasz rodzimy startup PelviFly, wspierający kobiety w ćwiczeniach mięśni dna miednicy poprzez urządzenie łączące się z aplikacją treningową.

Pracując wspólnie z zespołem doszliśmy do tego, że PelviFly wcale nie sprzedaje urządzenia, aplikacji czy planu treningowego, a nadzieję, że z problemem nietrzymania moczu może poradzić sobie każda kobieta i wiedzę w postaci planu, jak to można zrobić krok po kroku. A czy realizuje to aplikacją, webinarami czy innym sposobem, to już drugorzędne.

3. Kiedy opieramy cały nasz biznes na założeniach – czyli kiedy nie pozwalamy sobie na testy i eksperymenty

Wszystko czego nie potwierdziliśmy z użytkownikami, jest naszym założeniem – to podstawowa zasada, od której zaczynamy pracę z klientami, a do której wracamy bardzo często – łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że “wiemy coś” lub “wszyscy ludzie na pewno…”.

Dlatego ważne jest, by szybkimi, krótkimi testami (to czasem kilka dni, tydzień), weryfikować kolejno wszystkie założenia, od tych najbardziej ryzykownych, rozbudowując produkt zamiast od razu budować całe gotowe rozwiązanie.

Bo co się stanie, jeśli fundamentalne dla naszego projektu założenie okaże się… błędne?

Skorzystaj z naszych narzędzi i szablonów do projektowania eksperymentów. Za darmo!

Wystarczy, że dołączysz do naszego newslettera:



    Zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Project: People Sp. z o.o. w celu komunikacji marketingowej, a tym samym wysyłania mi newslettera, informacji o usługach, promocjach lub nowościach zgodnie z Polityką prywatności

    Dla przykładu w jednym z projektów, przy których pracowaliśmy dot. rozwiązań dla osób starszych było to, że aplikacja mobilna mogłaby ich wesprzeć w codziennych aktywnościach, a zadaniem było zdiagnozowanie w jakich… Tyle że podczas badań okazało się, że użytkownicy z badanej grupy wcale nie korzystają ze smartfonów na tyle często, co z komputerów stacjonarnych, więc aplikacja w większości byłaby dla nich bezużyteczna. Podstawowe założenie okazało się więc błędne, natomiast odkryliśmy potencjał w innych obszarach. A co by było, gdybyśmy oparli nasz projekt na założeniach i… zrobili aplikację mobilną?

    Dlatego właśnie “oszczędność” na eksperymentach często okazuje się później naszym największym kosztem.

    4. Kiedy włączamy UX w procesie dopiero na zaawansowanym etapie pracy nad projektem – czyli gdy UX nie jest częścią strategii

    Wbrew pozorom, to problem, który dotyka zarówno duże, jak i małe projekty (jeśli chodzi o czas realizacji), a mianowicie włączanie do pracy UX designera na etapie “wdrożenia” projektu – gdy są już założenia biznesowe, jest plan działania, gdy często marketing pracuje już nad swoją strategią, a pomysł na rozwiązanie jest już “gotowy” i pozostaje go tylko “ubrać”.

    A przecież UX może być ogromną przewagą konkurencyjną i właśnie tą wartością, którą “sprzedajemy”, więc fundamentalną częścią modelu biznesowego – dlatego warto włączać go od samego początku – już od fazy od konceptu biznesowego.

    Wystarczy spojrzeć np. na Revoluta – aplikacja, która m.in. pozwala na szybkie przesyłanie pieniędzy znajomym, w zasadzie znając tylko ich numer telefonu (brzmi podobnie do funkcji w zwykłych aplikacjach bankowych, prawda?), ale szybkość, prostota i forma powoduje, że… to Revolut jest polecany i bardzo szybko podbija kolejne rynki. A ich mocną przewagą jest po prostu… dobry UX.

    5. Kiedy UX zajmują się tylko projektanci – zespół nie ma świadomości klienta/użytkownika

    I ostatni z grzechów głównych, najczęściej spotykany w firmach produktowych, ale również, gdy zlecamy UX na zewnątrz organizacji. Mocno wiąże się on również z poprzednim punktem, kiedy UX jest tylko “kolejnym etapem” pracy nad projektem. Czyli co wtedy, kiedy wiedzę o klientach posiadają tylko nieliczne osoby i dlaczego jest to problemem?

    Z kilku przyczyn – po pierwsze, jeśli nie wszyscy w zespole znają klienta i rozumieją jego potrzeby, to jak mają generować dla niego nowe rozwiązania czy innowacje? Mogą je tworzyć wtedy na podstawie swoich prywatnych pomysłów czy inspiracji, ale nie będą tak dobre, jak wtedy, gdy będą realnie odpowiadały na potrzeby użytkowników.

    Po drugie – co jeśli w jakiejś części procesu zabraknie nam projektanta z wiedzą o użytkowniku albo badacza czy osoby z działu marketingu? Tworzymy jakąś część projektu w oparciu o założenia… a dlaczego to złe, już omówiliśmy wcześniej. 😉

    I po trzecie – o ile ciężej jest podjąć decyzję dot. rozwoju projektu, gdy podczas dyskusji mamy osoby z różnych działów i tylko jedną, która ma realny kontakt z klientem. A co gdyby wszyscy wiedzieli, jakie problemy ma użytkownik, co myśli o istniejących rozwiązaniach i… to na tej podstawie podejmowalibyśmy decyzje?

    To tylko krótka lista najczęstszych grzechów biznesowych, ale tych, które naszym zdaniem mają największy wpływ na biznes – a dodatkowo zdarzają się wszystkim, niezależnie od branży czy wielkości.

    Ale tylko ten nie popełnia błędów, co nic nie robi, prawda?

    Więc “nie róbmy tego w domu” i “uczmy się na cudzych błędach”. 🙂

    Artykuły to za mało?

    Chcesz poznać cały proces i dowiedzieć się, jak mógłby wyglądać w Twojej organizacji?

    Umów się na bezpłatną konsultację
    Joanna Ostafin
    Współzałożycielka Project: People, współtwórczyni Krakowskiej Inicjatywy Designerskiej (KID), organizatorka DesignWays Conf.

    Jako Lean UX Strategist na co dzień zajmuje się... niezgadzaniem się ze swoimi klientami - wspiera ich w zakresie weryfikowania pomysłów na nowe produkty, usługi czy biznesy. Pomaga przejść od “innowacyjnego pomysłu” do “realnego produktu”, walidując założenia w oparciu o swoje kompetencje biznesowe, strategiczne, UX, UI, Service Design oraz Lean.

    Szczerze zakochana w podejściu Lean (Lean Startup & Lean UX & Lean UX Research). Wierzy w warsztaty i kolektywne budowanie projektów, rozwiązywanie problemów czy generowanie pomysłów.

    Uwielbiamy ciasteczka!

    Nie wierzysz? Odwiedź nas w naszym biurze i sprawdź! Ciasteczka serwujemy z pyszną kawą. Dowiedz się więcej

    Zgoda