Raport: EdTech i nowe technologie w branży edukacji (2021) - Krajobraz branży, trendy, historie sukcesu

Pobierz raport (za darmo!)

Krzysztof Kempiński – Produkty cyfrowe jako sposób zarabiania na wiedzy. Project: People Podcast 25

 

podcast programisty

Krzysztof Kempiński, prowadzący Podcast Porozmawiajmy o IT przyjął zaproszenie do naszej audycji. W rozmowie z Kamilem Cupiałem przedstawił jak monetyzuje swoje produkty cyfrowe i dlaczego dba o rozwój swojego personal brandingu.

Krzysztof prowadzi jeden z najpopularniejszych podcastów o tematyce technologicznej w Polsce. Jego audycja Porozmawiajmy o IT niedawno przekroczyła liczbę 110 odcinków. Co jednak równie istotne, Krzysztof jest przede wszystkim praktykiem, tworzy oprogramowanie, zarządza działami IT oraz prowadzi własny biznes. Jest także współautorem kursu dla rekruterów IT. 

Słuchając tego odcinka dowiesz się:

  • jak silna marka osobista programisty wpływa na jego konkurencyjność na rynku;
  • w jaki sposób monetyzować, zarabiać na własnej wiedzy;
  • dlaczego w branży IT spieniężanie wiedzy dalej odbierane jest negatywnie;
  • czy i ile Krzysztof zarabia na swoim podcaście.

Chcesz mieć dostęp do rozbudowanej bazy autorskich narzędzi i dodatkowych materiałów?

Daj znać, pod jakim adresem możemy się z Tobą kontaktować!



    Zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Project: People Sp. z o.o. w celu komunikacji marketingowej, a tym samym wysyłania mi newslettera, informacji o usługach, promocjach lub nowościach zgodnie z Polityką prywatności.

     

    Odcinek prowadzi:

    Kamil Cupiał

    Gość odcinka:

    Krzysztof Kempiński

     

    Słuchaj też na:

     

    Transkrypcja:

    Kamil Krzysztof, dlaczego Twoim zdaniem eksperci powinni rozważyć zarabianie nie tylko na swoich usługach, ale także na swojej wiedzy?

     

    Krzysztof Myślę, że jest mnóstwo powodów. Dywersyfikacja zarobków, budowanie rozpoznawalności marki, trochę ucieczka od wypalenia, od codziennych obowiązków, trochę oddawanie do społeczności tego, co się jakiś czas temu wzięło z tej społeczności. Myślę, że każdy znajdzie dla siebie coś fajnego. 

     

    Cześć, słuchasz Project: People Podcast, czyli audycji biznesowej w której spotykają się stratedzy i praktycy, omawiając zagadnienia związane m.in. z modelami biznesowymi. 

     

    Jako leanowa agencja strategiczna, z ponad czteroletnim doświadczeniem na rynku polskim i zagranicznym, zajmujemy się tworzeniem strategii biznesowych i marketingowych, badaniami oraz z designem. 

     

    Do każdego odcinka przygotowujemy materiały dodatkowe, które są uzupełnieniem tej rozmowy. Wystarczy, że wpiszesz w przeglądarkę www.projectpeople.pl/25, jak 25 odcinek podcastu, a tam czeka na Ciebie transkrypcja.

     

    Tam przygotowaliśmy dla Ciebie transkrypcje naszej dzisiejszej rozmowy oraz wszystkie materiały dodatkowe, do których będziemy się odwoływać w jej trakcie, a jestem pewien, że będzie ich niemało. 

     

    Ja jestem Kamil Cupiał i w Project:People zajmuje się tworzeniem strategii biznesowych i marketingowych, a dzisiaj mam przyjemność poprowadzić dla was rozmowę z niezwykle inspirujących gościem. 

     

    Chciałbym przedstawić wam Krzysztofa Kempińskiego. Człowieka, dla którego świat IT wydaje się nie mieć żadnych tajemnic. W końcu jest z nim związany już przeszło 15 lat. 

     

    Krzysztof prowadzi jeden z najpopularniejszych podcastów o tematyce technologicznej w Polsce. Jego audycja „Porozmawiajmy o IT” niedawno przekroczyła liczbę 110 odcinków. Co jednak równie istotne, Krzysztof jest przede wszystkim praktykiem, tworzy oprogramowanie, zarządza działami IT oraz prowadzi własny biznes. Był związany m.in. z takimi firmami jak Brandnew IO, iAdventure czy Comgroup, a od 2013 roku prowadzi działalność w ramach Mindfsot. Jest także współautorem kursu dla rekruterów IT. 

     

    Krzysztof, miło mi Cię dzisiaj gościć w naszym wirtualnym studio. Jak samopoczucie? 

     

    Krzysztof Cześć Kamil, bardzo dziękuję za zaproszenie, witam wszystkich słuchaczy. Dzisiaj jest to świetna pogoda. Idzie wiosna, jest słonecznie, czekam na naszą rozmowę. 

     

    Kamil To co mi niesamowicie imponuje w Krzysztofie, poza jego entuzjastycznym nastawieniem do całego świata, to jego niezwykle szerokie horyzonty, które pozwalają mu tak sprawnie łączyć świat biznesu i technologii. Ja postaram się to skrzętnie wykorzystać, bo tematem dzisiejszego odcinka jest zarabianie na wiedzy w świecie IT oraz budowa własnych produktów cyfrowych, zwłaszcza do osób będących w świecie technologicznym i jestem więcej niż przekonany, że z dzisiejszej rozmowy skorzystają osoby także niezwiązane bezpośrednio z IT.

     

    Dlatego jeśli interesuje Was, kiedy i w jaki sposób powinniście zainteresować się tworzeniem produktów cyfrowych, jak dokładnie może to pomóc w dywersyfikacji Waszych przychodów, oraz jak krok po kroku podejść do tego tematu, zapraszam do wysłuchania całej rozmowy. 

     

    Krzysztof, jestem pewien, wbrew twojej skromności, że jednak wielu naszych słuchaczy doskonale Cię zna i kojarzy twoją twórczość. Natomiast zatroszczmy się o tę garstkę, która nie miała okazji wcześniej posłuchać Twoich podcastów. Czy mógłbyś w paru zdaniach opowiedzieć swoją historię. Jak to się stało, że dotarłeś do miejsca, w którym jesteś teraz? 

     

    Krzysztof To nie było tak, że miałem jakiś wielki master plan, żeby znaleźć się w miejscu, w którym jestem.

     

    To jest tak, jak mówił Steve Jobs: często łączymy kropki patrząc wstecz, natomiast do przodu ciężko jest przewidzieć gdzie wylądujemy. Natomiast moja historia zawodowa zaczęła się gdzieś w 2005 roku po studiach, kiedy zacząłem pracować przy tworzeniu stron internetowych.

     

    To były takie czasy, kiedy ten rynek nie był jeszcze tak ułożony jak teraz. Dosyć szybko postanowiłem założyć własną działalność, własny software house, to było tak mniej-więcej 6-7 lat działalności na polskim rynku, później zająłem się freelancingiem, głównie pracą dla startupów ze Stanów, czy też z Niemiec. Generalnie mój podcast w pewnym momencie też jest dla mnie takim znaczącym krokiem do przodu, jeśli chodzi o to dzielenie się wiedzą, występowanie trochę pod innym kątem w polskim świecie IT. Tak to się stało, że jestem tu i możemy rozmawiać. 

     

    Kamil To co powiedziałeś o łączeniu kropek, to jest bardzo często widoczne, kiedy ktoś opowiada swoją historię, bo patrząc wstecz wydaje się, że wszystko miało swoją przyczynę i powód, natomiast nie uwzględniamy w ogóle tej losowości. Świetnie, że to dostrzegasz.

     

    Patrząc na dane i statystyki nie trudno jest dojść do wniosku, że zdecydowana większość programistów, czy ekspertów, także w innych obszarach, ogranicza swoją działalność do pracy etatowej. Etatowych programistów mamy ileś tam tysięcy, a podcasterów technologicznych pewnie kilkudziesięciu maksymalnie w Polsce. 

     

    Tobie jednak ta praca etatowa nie wystarczyła. Najpierw założyłeś własny software house, później zdecydowałeś się także na działalność dodatkową. 

    Zastanawiam się, dlaczego? 

     

    Krzysztof To jest bardzo dobre pytanie. Myślę, że ta branża nie tworzy takiego nacisku na pracownikach etatowych, żeby robili coś więcej, no bo żyjemy obecnie w takim rynku, kiedy programiści są bardzo, bardzo poszukiwani.

     

    Można powiedzieć, że większość specjalistów IT jest bardzo pożądana na rynku, więc to poszukiwanie pracy, czy ewentualnie rozglądanie się za nowymi możliwościami jest bardzo ułatwione. Nie potrzeba robić nic dodatkowego, nic specjalnego, żeby znaleźć fajną pracę. To jest taka złota klatka, w którą niestety wpadamy, która powoduje, że nie mamy takiej potrzeby, takiej konieczności, żeby robić coś więcej.

     

    Natomiast w moim przypadku faktycznie takie rzeczy się wydarzyły, aczkolwiek dosyć późno. Nie myślałem wcześniej, rozwijając swoją karierę, że będę kiedykolwiek chciał się zajmować czymś więcej, niż np. technologiami programowania i zajmowanie się technicznymi rzeczami.

     

    Miałem taki epizod w swoim życiorysie, że mieszkałem 7 miesięcy na Malcie. Takie spojrzenie trochę z dystansu na to, gdzie się jest w życiu, co się chce osiągnąć i w którym kierunku się zmierza, to pomogło mi podjąć taką decyzję, że chciałbym wyjść trochę poza tę bańkę pracy etatowej, pracy freelancera, pracy związanej tylko z technologią. Poczułem jakąś taką potrzebę, żeby zrobić coś więcej, żeby podzielić się trochę tą wiedzą, żeby przestać robić to, co robiłem do tej pory, a skierować swoje działania w innym kierunku. 

     

    Nie było na początku w tym całym planie takiej chęci zarabiania. Nie mogę powiedzieć, żebym zaczynał tworzyć swoje zasięgi w social media po to, żeby na tym zarabiać. To nie był powód. 

     

    Pierwsza, bardzo prozaiczna rzecz, to było po prostu dzielenie się wiedzą i chęć występowania na konferencjach. Chciałem zbudować swoją rozpoznawalność występując na konferencjach. 

     

    Żeby się odpowiednio do tego przygotować, stwierdziłem, że podcast to będzie świetny sposób na to, żeby chociażby ćwiczyć wystąpienia publiczne, przemawianie, zbieranie swoich myśli w głowie. Tego typu rzeczy mną powodowały. Natomiast temat, który jest mi teraz bardzo bliski, to budowanie marki osobistej i to jest według mnie też istotny istotny powód, do którego ja podszedłem dopiero po pewnym czasie, tak poważnie zastanawiając się, po co właściwie chcę to robić i w jaki sposób.

     

    Mam wrażenie, że znaczenie marki osobistej będzie rosło w IT, że będziemy musieli, jako programiści, wyróżniać się czymś więcej, niż tylko znajomością kolejnego frameworka, języka, bo będzie tych osób przybywało. Takim wyróżnikiem jest właśnie marka osobista, która pozwoli na zdobywanie lepszych projektów, łatwiejsze szukanie pracy, zdobywanie podwyżki, możliwość występowania na konferencjach, czy dzielenia się swoją wiedzą, sprzedaży kursów itd. 

     

    Myślę, że to też jest istotny powód, który trzeba odnotować, po prostu chęć budowania swojej marki osobistej. Dywersyfikacja zarobków może być konsekwencją tych różnych rzeczy, aczkolwiek uważam, że nie ma nic złego, żeby to był nasz główny cel, dlaczego w ogóle chcemy to robić. 

     

    Myślę, że to nie jest nic złego, aczkolwiek jak się spojrzy na branżę i na to, co osoby, które pracują w tej branży mówią, no to tam raczej sprzedaż jakakolwiek jest źle kojarzona. 

     

    Mam nadzieję, że to się powoli zmienia. Natomiast trzeba sobie jasno powiedzieć, że ciągle występuje takie skojarzenie branży IT ze sprzedażą, jako czymś co trochę nie przystoi, albo co jest takie trochę brudne, co jest takie bardziej kojarzone z wciskaniem pewnych rzeczy na siłę. Jest to takie trochę fatum, które krąży nad branżą IT, związane z tym, że przecież dzielimy się tą wiedzą za darmo, przecież publikujemy mnóstwo rzeczy na Linkedinie, blogach, podcastach, itd. No to dlaczego nagle ktoś chciałby po prostu za to pieniądze?

     

    Według mnie, również ta dywersyfikacja zarobków, jako taki cel, czy też powód wyjścia poza robienie tylko tej pracy etatowej, przyszła dopiero później, nie na początku, ale tak jak powiedziałem, nie mam problemu z tym, jeśli ktoś zaczyna robić takie rzeczy z myślą np. o zbudowaniu kursu, czy materiałów cyfrowych, jest to jak najbardziej w porządku. 

     

    Kamil Zrobiłeś teraz takie podsumowanie z lotu ptaka całego procesu. Pogłębmy teraz poszczególne zagadnienia. Najpierw chciałbym poznać Twoją perspektywę, bo wspomniałeś, że budowałeś markę osobistą poprzez realizację podcastu, żeby móc występować na konferencjach. Dlaczego w ogóle chciałeś występować na tych konferencjach? 

     

    Krzysztof Patrząc na mój rozwój zawodowy i to, jakie role przejmowałem, to wychodziłem powoli z takiego szeregowego programisty do osoby, która powoli stawała się team liderem, która miała pozycję typu CTO, która musiała więcej rozmawiać z ludźmi, zarządzać ludźmi, mieć więcej takich umiejętności miękkich. Dla mnie to się kojarzyło z taką łatwością wyrażania swoich opinii, przyciągania innych do swoich swoich pomysłów. 

     

    Zawsze te osoby, które obserwowałem w różnych kanałach i na konferencjach, kojarzyły mi się z takim właśnie profilem osób, które oprócz mocnego backgroundu technologicznego, posiadają też liczne umiejętności, na których mi zależało, czyli opowiadania, wyjaśniania i przyciągania do swoich idei. Więc wydawało mi się, że pójście w tym kierunku ułatwi mi taką codzienną pracę i będzie naturalnym rozwojem mojego warsztatu pracy.

     

    Kamil Poruszyłeś bardzo obszernie temat budowania własnej marki osobistej. Ja się całkowicie z tym zgadzam. Obserwujemy to też poza światem IT. 

     

    W przypadku naszej agencji, marka osobista poszczególnych osób pracujących w niej, czy to współzałożycielek, czy to nas, szarych członków organizacji, jest jedną z najbardziej istotnych rzeczy w procesie pracy z klientem, czy w procesie zdobywania nowego klienta. Wspomniałeś też, że Twoim zdaniem w niedalekiej przyszłości każdy programista powinien mieć coś, co pozwoli mu się wyróżnić na tle pozostałych programistów. 

     

    Tak naprawdę ten poziom konkurencji w pewnym momencie zacznie się zacierać, wszyscy będą znać podobne języki, podobny framework. A co Ty utożsamiałeś na początku jako swój wyróżnik i jak to ewoluowało w czasie? 

     

    Krzysztof Nie dążę do tego, żeby każdy programista, czy każda osoba pracująca w IT budowała swoją markę świadomie ale, żeby przynajmniej zdawała sobie sprawę z tego, co można zyskać dzięki budowaniu marki.

     

    Natomiast zgadzam się absolutnie z tym, co powiedziałeś, że ten wyróżnik będzie konieczny, ponieważ coraz więcej osób wchodzi w IT, więc konkurencja z czasem będzie narastała. Widać to chociażby w tym momencie, gdyby spojrzeć na Junior Developerów, czyli te osoby, które dopiero się gdzieś przebranżawiają, lub są na początku swojej drogi.

     

    Dla nich nie jest wcale łatwo obecnie znaleźć pracę w branży, mimo wielkich potrzeb, mimo wielkich braków, jeśli chodzi o doświadczone osoby. Ja też rekrutuje i te CV, czy aplikacje osób, które faktycznie zaczynają, one się niczym nie różnią. Tam nie ma niczego, co dawałoby taki jasny przekaz, że to może być faktycznie osoba, która się sprawdzi. I to budowanie marki z taką świadomością tego, co się robi i po co się to robi, jest tutaj kluczowe. Bo oczywiście technologii przybywa, ale też przybywa osób, które tę technologię znają. 

     

    Różnego rodzaju rozwiązania, typu sztuczna inteligencja, ruch low-cod/no-cod będą coraz bardziej zdejmowały z nas, osób pracujących np. stworzenie oprogramowania i powtarzalne rzeczy. Będziemy musieli coraz bardziej zajmować się rzeczami bardziej kreatywnym, wymagającymi połączenia tych kropek, być może nawet z takim podejściem interdyscyplinarnym i tam konieczne będzie wyróżnienie się po prostu w jakiś sposób. 

     

    Dla mnie taka rzecz, którą upatrywałem jako swój wyróżnik, to nie było coś bardzo szerokiego. Kiedy ja zaczynałem swój pokaz, no to konkurencji praktycznie nie było. To był jeszcze taki niebieski ocean jeśli chodzi o Polskę. Natomiast wydawało mi się, że mam doświadczenia z różnych typów firm, które na rynku wówczas były. Bo pracowałem na etacie i pracowałem z firmami zagranicznymi, miałem już swoje doświadczenia biznesowe z prowadzenia własnego Software House.

     

    A to wydawało mi się wówczas w jakiś sposób unikalne. Zazwyczaj z tego, co gdzieś tam czytałem albo oglądałem innych, to te osoby, które dzieliły się wiedzą, to one skupiały się na pewnym fragmencie tego doświadczenia. Ja chciałem pokazać takie generalne podejście i to też jest odzwierciedlone w moim podcaście. On nie jest bardzo ściśle forsowany na jakąś wąską specjalizację, tam jest raczej szeroko pokazane podejście do różnych dziedzin. Taka jest też misja mojego podcastu – żeby poszerzać horyzonty ludzi pracujących w IT. 

     

    Kamil Ostatni temat, który poruszyłeś, czyli sprzedaż, która w świecie IT jest postrzegana jako coś brudnego. Ten temat pewnie będziemy eksplorować jeszcze za moment, bo mam kilka pytań związanych z takim aspektem biznesowym. Natomiast zastanawiam się, czy masz może jakieś doświadczenie, lub słyszałeś o doświadczeniach innych, na ile to postrzeganie sprzedaży w IT, jako brudnej, czy branie pieniędzy za przekazywanie wiedzy jest powszechne, zwłaszcza tutaj, na naszym polskim rynku? Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

     

    Krzysztof Ciągle pokutuje jeszcze takie rozumienie sprzedaży.

     

    Trzeba spojrzeć na to w ten sposób. IT zawsze było takim działem, gdzie po prostu generowało się koszty. Grupa osób, które gdzieś tam w piwnicy sobie przesiadywały, zajmowały się nikt nie wiedział czym tak naprawdę, ciężko się było z tym działem dogadać, to był dział taki trochę dodatkowy z racji na konieczność, a nie w jakiś sposób przewaga rynkowa, czy jakiś taki dział, który wnosił wartość. Więc nie było wspólnego języka. Tak historycznie patrząc, to mało było punktów styku pomiędzy działem IT, a tym na czym firma zarabiała, chociażby ze sprzedażą.

     

    To wykształciło dwa obozy, które wzajemnie się po prostu nie rozumiały, po co właściwie one istnieją. IT chciało się zajmować technologią, a sprzedaż myślała o zupełnie innym aspekcie prowadzenia biznesu. Myślę, że ciągle jeszcze to pokutuje. Coraz bardziej przecierają się takie szlaki, rośnie zrozumienie tego, na czym firma zarabia, bo to w jaki sposób firma sprzedaje swoje usługi, czy produkty, jest kluczowe dla osób z IT, które to w jakiś sposób potrafią zrozumieć i się zaangażować. Otwiera się zupełnie inne pole rozwoju, niż tylko dla osób sfokusowanych na technologie. 

     

    Myślę, że jeszcze kilka lat upłynie, zanim to będzie takie szersze zrozumienie. Natomiast to idzie ku lepszemu. Potrzeba tutaj wielu zmian, potrzeba ludzi, którzy o tym mówią, którzy mają doświadczenie, pokazują to na własnej skórze. Gdyby te światy dało się pogodzić, to miałoby pozytywny impact. Potrzeba też zmian w edukacji. Spójrzmy np. na profil studiów informatycznych, to tam oczywiście większość tematów to są tematy techniczne, a nie biznesowe, w odróżnieniu np. do uczelni Zachodu. Więc trochę wody w Wiśle pewnie upłynie, ale mam wrażenie, że tutaj nie ma odwrotu, to musi iść w tym kierunku. 

     

    Kamil Mam wrażenie, że ta historyczność, o której opowiadasz, wiąże się ściśle z technologią. Pamiętajmy, że Internet jest świeżym wynalazkiem i rodził się w warunkach bardziej akademickich, mniej biznesowych. Czyli ta cała kultura hakerska, ta cała kultura open source, to wszystko wiąże się z tym, że mam wrażenie, że często dla tych programistów, zwłaszcza już obecnych, branie pieniędzy za wiedzę jest czymś nienaturalnym. 

     

    Zgadzam się w pełni, tak jak pękły „.com-y” na początku lat 2000, bo wtedy nikt nie myślał o spieniężaniu tych startupów technologicznych, tak teraz w pewnym momencie ta zmiana po prostu będzie musiała zaistnieć. Bo owszem, mamy w Internecie bardzo dużo wiedzy dostępnej za darmo, ale ogromny odsetek tej wiedzy nie jest warty odbioru. 

     

    Bardzo trudno jest pośród tej darmowej wiedzy znaleźć coś wartościowego. Bo teraz żeby edukować, nie trzeba mieć żadnego papierka, nie trzeba zdawać żadnego egzaminu, każdy może to zrobić i trudno nam powiedzieć, obserwując jakiegoś bloga w przeciągu paru sekund, czy ta wiedza jest po prostu warta tego zaangażowania. 

     

    Natomiast wydaje mi się, że w przypadku już takich poważniejszych marek osobistych jak Twoja, albo jakichś szkół programowania, to jednak ta marka i ten poziom zaufania, że Ty masz już nagrane tyle odcinków z wieloma różnymi osobami z branży, z wieloma ekspertami, to jednak jest pewnego rodzaju gwarantem tego, że wiedza, którą przekazujecie, jest tego warta. Zgodzisz się ze mną?

     

    Krzysztof Ja zawsze powtarzam, że budowanie marki osobistej to raczej maraton, a nie sprint. Często widzę taki błąd, że ktoś stwierdza, że fajnie byłoby zrobić jakiś kurs, podzielić się swoją wiedzą w danym obszarze, ale orientuje się, że tak naprawdę nie jest rozpoznawalny, ani nie ma w ogóle swojej społeczności, więc zapada decyzja o tym, że trzeba byłoby taką markę osobistą w miesiąc, czy dwa wybudować. 

     

    Budowanie marki osobistej tylko w ograniczonym czasowo celu, to już jest niebezpieczna rzecz, bo będziemy mieli jakąś tam skłonność do udawania, nie będziemy autentyczni. 

     

    A druga rzecz jest taka, że marka osobista to jest obietnica dowiezienia tematu ekspertyzy, jakości wiedzy i doświadczenia itd itd. Bardzo trudno jest takie rzeczy przekazać w krótkim czasie. Musi jednak być ileś tam tych punktów styku, żeby ktoś miał takie pozytywne wyobrażenie, że my jesteśmy faktycznie osobami, które znają na tym temacie, które mają doświadczenie, potrafią się wypowiadać i mają coś do zakomunikowania. Więc takie błędy widzę na co dzień prawie. I tutaj też jest konieczna edukacja, co mam nadzieję przynajmniej w najbliższym czasie robić. 

     

    Kamil Podrążmy temat sprzedaży jeszcze troszkę. Zerknijmy na twój model biznesowy, tak go nazwijmy. Inwestujesz ogromne zasoby czasu i energii na budowę kapitału społecznego, udostępniając super wartościową wiedzę za darmo, np. w ramach tego podcastu. 

     

    Natomiast wspominałeś, że zarabianie nie było Twoim głównym celem i to jest super, ale z drugiej strony, nie ma chyba niczego złego w próbie spieniężenia tego czasu. W końcu to jest ogrom wysiłku, który musisz w to włożyć. Więc zastanówmy się nad tymi darmowymi sposobami przekazywania wiedzy. W jaki sposób można je monetyzować? Jak Ty to robisz? 

     

    Krzysztof Szeroki temat. Założyłem podcast, ale to nie było spowodowane tym, że chciałem na nim zarabiać. Ale to też nie było tak, że ustaliłem, że nigdy mój podcast nie będzie zarabiał. 

     

    Myślę, że te dwie rzeczy można ze sobą jak najbardziej podzielić i powiedziałbym, że jeśli to idzie w parze, to ma duże szanse powodzenia. Bo wyobraźmy sobie, że inwestujemy faktycznie czas w tworzenie dowolnego medium i jeśli to faktycznie nie przełoży się na jakikolwiek zysk, nie tylko finansowy, bo to może być np. właśnie jakaś rozpoznawalność, czy zupełnie inne pozafinansowe korzyści. Jeśli tego zysku nie będziemy widzieć, no to najprawdopodobniej zaprzestaniemy. 

     

    Więc nie ma nic złego w tym, żeby po prostu w jakiś sposób nam się to opłacało. Nie tylko finansowo. Jeśli to się będzie opłacało, to będzie takie samonapędzające się koło, po prostu będziemy zainteresowani tym, żeby inwestować czas. Swoje zasoby, wysiłek, żeby po prostu tą rzecz rozwijać. 

     

    Niestety często widzę, że podejście w IT do dzielenia się wiedzą, które jest oczywiście świetne, bo naprawdę tej wiedzy wszędzie krąży mnóstwo, ludzie nie mają żadnych obaw przed tym, żeby się dzielić. 

     

    Ale to powoduje też takie nastawienie, że ta wiedza musi być darmowa, że nie powinniśmy się nią dzielić w jakiś sposób za pieniądze, bo przecież ona krąży po prostu darmowa. To jest oczywiście takie bardzo altruistyczne podejście do sprawy. 

     

    Natomiast ja uważam, że jeśli tam nie ma trochę tego egoistycznego pierwiastka, żebyśmy jako twórcy też coś z tego mieli, no to najprawdopodobniej jakość tych tworzonych rzeczy, albo ich trwanie w czasie będzie ograniczone. 

     

    W moim przypadku, jeśli chodzi o podcast, to powiem szczerze, że nie zabiegam w bardzo aktywny sposób o to, żeby na tym zarabiać, to trochę się dzieje samo z siebie. Ale nie chciałbym, żeby to brzmiało w ten sposób, że tutaj jest dużo przypadku. Bo uważam, że szczęście sprzyja przygotowanym i to, że buduje tę społeczność i dużo czasu, i zasobów w to inwestuje, to w jakiś sposób buduje coś, na czym mogę zarabiać. 

     

    Ta konsekwencja tego tworzenia i dawania od siebie jest kluczowa. Ja generalnie na podcaście zarabiam. Oczywiście mówię o tym otwarcie, bo to jest fajny trend w IT, że ludzie mówią ile zarobili np. na danych kursach. To też daje pewien realizm do całej sytuacji. 

     

    Więc gdyby realizując różne współpracę podcastowe, głównie związane z uczestnictwem gościa od firmy zamawiającej w moim przypadku, to na nim zarabiam. Ale też oczywiście mam koszty. Więc to nie jest samo zarabianie. 

     

    Z drugiej strony jestem też autorem kursu, na razie jednego, mam nadzieję, że to się będzie zwiększało, bo to jest bardzo fajny sposób na to, żeby dzielić się wiedzą i komuś realnie pomagać, a jednocześnie na tym zarabiać, więc naprawdę strategia win-win. No i jest też książka, którą ostatnio zacząłem pisać, to też może mieć potencjał do zarabiania. 

     

    Kamil Ja bym teraz chciał troszeczkę o cyfrach porozmawiać, skoro mówisz, że szczęście sprzyja przygotowanym. Masz na swojej stronie przygotowaną bardzo fajną ofertę współpracy. Dzielisz się tam statystykami dotyczącymi słuchalności podcastu, które są dość imponujące.

     

    Ja je teraz przybliżę, to są dane z 24 lutego. Z nich wynika, że Twój podcast został odsłuchany już ponad 400 tysięcy razy i 8 tysięcy stałych słuchaczy na platformie Spotify śledzi Twoją audycję i zastanawiam się, jak podcast o takiej skali realnie przekłada się na kwestie związane z tymi kosztami i zyskami płynącymi ze współpracy, które napędza właśnie ta jedna, główna zakładka na Twojej stronie internetowej. 

     

    Krzysztof Faktycznie, to są takie proste rzeczy, ale bardzo ułatwiają mi życie, bo jeśli udostępnimy na swojej stronie taką zakładkę ze współpracą, no to automatycznie dajemy już obraz tego, jakie możliwości ktoś będzie miał. W związku z tym ograniczamy komunikację, dużo rzeczy jest prostszych. Jakie to są mniej więcej liczby, skala? Ja jestem przekonany do tego, że tych współprac mogłoby być więcej, gdybym o nie aktywnie zabiegał. 

     

    Ale chcę też prowadzić ten podcast w ten sposób, żeby tam się pojawiały osoby, czy tematy, które niekoniecznie znalazłyby się tam w wyniku współpracy komercyjnych. Po prostu staram się trzymać taki balans trochę pomiędzy pracami komercyjnymi, a takie osoby są naturalnym trybem, czy trendem rozwoju tego podcastu. Czyli zapraszanie osób, które po prostu coś mają do powiedzenia. 

     

    Koszty to są takie rzeczy, jak np. strona internetowa, hosting podcastowy, transkrypcja, jakieś tam płatne pluginy i tego typu rzeczy. Podsumowanie za zeszły rok, to mniej więcej zysk 20 tysięcy złotych z takiego podcastu. W okolicach 9 tysięcy złotych były koszty. Jestem przekonany, że te liczby mogłyby się inaczej układać, ale nie były moim głównym celem. 

     

    To nie jest moje główne źródło utrzymania, więc staram się tym tak kierować, żeby tam było wyważenie tych dwóch kanałów i możliwości spływania tematów i gości.

     

    Kamil Przebywasz w otoczeniu osób, które realizują kursy. Zresztą, jesteś jedną z nich, należysz do różnych społeczności i wymieniasz się własnymi doświadczeniami. Może mógłbyś rzucić nieco światła na sprawę.

     

    Jak wyglądają kwestie związane z potencjalnymi korzyściami z wypuszczenia własnego kursu na rynek? I tutaj też nie zastanawia np. skala kosztów przy produkcji tego typu kursów jak Twój? 

     

    Krzysztof Jeśli chodzi o mój kurs, to nie robiłem tam wszystkiego sam. Pracowałem z osobą, która miała już doświadczenie w robieniu kursów i zajęła się techniczną stroną tych kursów, zaplecze, studio, audio, obróbka. 

     

    Kamil To też jest bardzo ważne, żeby mieć jakieś partnerstwo strategiczne przy realizacji, zwłaszcza jeśli robimy coś po raz pierwszy. 

     

    Krzysztof Zdecydowanie. Podobne rozterki miałem w przypadku książki. Czy robić to w modelu self-publishing, gdzie potencjalnie zyski mogą być sporo wyższe, czy może z wydawnictwem? 

     

    Gdybym zdecydował się na współpracę z wydawnictwem, bo uważam, że każdy powinien robić to w czym jest najlepszy i ja też zastanawiać się nad tym, czy chciałbym mój czas angażować w określone rzeczy związane z przygotowaniem takiej książki, a później dystrybucją itd. Stwierdziłem, że to nie jest to coś, co chciałbym robić, tak samo w przypadku kursu. Też te rzeczy związane z edycją, z przygotowaniem całego tego kursu, z marketingiem, nie leżą w centrum mojego bezpośredniego zainteresowania, dlatego zdecydowałem się to zrobić z kimś. 

     

    I teraz właśnie mam wrażenie, że powoli na polskim rynku zaczyna się rodzić takie podejście. Tutaj Maciej Aniserowicz jest fajnym przykładem z branży IT, gdzie osoba, która tworzy merytorycznie treść nie musi być tą sama osoba, która jest wydawcą kursu, która zajmuje się później marketingiem, czy sprzedażą. Powiedziałbym wręcz, że ta synergii działa znacznie lepiej niż np. to, co obserwuję od czasu do czasu, czyli takie kursy, które się pojawiają trochę znikąd, są tworzone przez osoby, które nie do końca mają zbudowaną społeczność. Ponieważ widać, że te nagrania były przygotowywane w domowym zapleczu przez te osoby, więc to musiało zająć naprawdę wiele czasu. Efekt jest zazwyczaj różny. A takie synergie są lepsze, bo to też nie jest tak, że my tylko poświęcamy swój czas, jako autorzy, na nagranie i o wszystkim zapominamy, a mamy z tego dochód pasywny. Oczywiście, że nie.

     

    Trzeba pamiętać, że kurs to nie jest tylko ten materiał, to jest też sprzedaż i marketing, w to też trzeba się zaangażować. To mogą być live sprzedażowe, aktywności na social media, czyli wszystko to, co spowoduje, że po prostu więcej osób usłyszy o tym kursie i być może stwierdzi, że to jest rozwiązanie ich problemu. Natomiast coś, co mnie zaskoczyło, a o czym nie wiedziałem, a jest świetną rzeczą, to jest to, że raz nagrany materiał można wykorzystywać wiele razy. Taka sprzedaż w edycjach, to jest coś co, o tyle fajnie działa, że faktycznie każda kolejna edycja przychodzi znacznie łatwiej. 

     

    Oczywiście na początku trzeba ten czas i energię zaangażować, ale później to już działa bez obsługi.

     

    Kamil Podrążmy jeszcze chwilkę temat budowy produktu. Zastanawia mnie, jak podejmowałeś decyzję dotyczącą tego, w jakiej formie będziesz opracowywał wiedzę do tego kursu? Dlaczego akurat kurs, a nie na przykład wtedy książka? Co jest tutaj głównym czynnikiem? Czy może robiłeś jakieś badania rynku i wiedziałeś, kto jest Twoim potencjalnym klientem i co on w ogóle będzie chciał wyciągnąć z tego kursu? Czy mógłbyś o tym opowiedzieć? 

     

    Krzysztof Oczywiście kurs o którym mówimy, jest dedykowany dla rekruterów zajmujących się branżą branżą IT. 

     

    Uczestnicząc w rekrutacji i też będąc rekrutowanym, widziałem taki brak na rynku z własnych doświadczeń. Brak polegający na tym, że osoby, które rekrutują w IT, mają bardzo małą wiedzę na temat IT. Czyli nie ma tego wspólnego języka, to powoduje często mnóstwo frustracji ze strony programistów i rekrutacje są po prostu nieefektywne. Więc widziałem taką potrzebę. 

     

    Skomunikowałem się z osobą, która jest rekruterem w IT, która właśnie wydawała wcześniej kursy związane z rekrutacją jako taką w ogóle. Stwierdziliśmy, że faktycznie, on też widzi taką potrzebę i taki brak. Następnie zrobiliśmy kilka ankiet w social mediach, korzystając z naszych list mailingowych itd. Czy inne osoby też widzą taki problem i czy ewentualnie byłyby zainteresowane skorzystaniem z takiego rozwiązania pod tytułem „Wiedza związana z IT”, zaprezentowana przez osobę, która ma doświadczenie w IT, ale też wie z czym się je tę rekrutację na co dzień. Czyli trochę inne pokazanie tej samej wiedzy. Okazało się, że było sporo odpowiedzi, które dały nam naprawdę duży inside i pozwoliły ten kurs później inaczej pokierować, niż nam się na początku wydawało. 

     

    Natomiast sama skala odpowiedzi dała jednoznacznie dowód na to, że potrzeba jest, więc przystąpiliśmy od razu do działania, bo faktycznie wiedzieliśmy, że jest taka potrzeba na rynku.

     

    Kamil Jak długo zajęły wam te badania? 

     

    Krzysztof Myślę, że to akurat był krótki czas to znaczy maksymalnie dwa tygodnie, nie więcej, bo korzystając z mechanizmów, które teraz mamy, czy możliwości np. ankiety nawet zupełnie darmowe, bo to wcale nie muszą być jakieś narzędzia płatne. 

     

    I mając już jakieś tam listy mailingowe zbudowane, mieliśmy do kogo wysłać już takie zapytanie, a nie tylko ślepo rzucać w nasze social media, bo to mogłoby nie trafić w naszą grupę docelową. 

     

    Nie posiłkowaliśmy się też w żaden sposób płatnymi reklamami, czy płatną formą dojścia do grup. Natomiast jeśli nie miałbym listy mailingowej, albo w jakiś sposób zasięgu, no to pewnie na dzień dzisiejszy raczej posłużyłbym się właśnie takimi mechanizmami. 

     

    Kamil I ja tutaj muszę zwrócić uwagę na to, jako przedstawiciel agencji strategicznej, która badania we wszelkiej formie uwielbia, że zauważcie drodzy słuchacze, jak te dwa tygodnie pomogły zaoszczędzić mnóstwo czasu i pozwoliły Wam zwalidować sam pomysł przed przystąpieniem do jego realizacji. 

     

    To jest coś, co się robi jeszcze przed etapem MVP. Niektórzy twórcy kursów tak robią, że np. nagrywają kurs wtedy, kiedy on się sprzeda, a jeśli się nie sprzeda, to odwołują. 

     

    Jeśli się sprzeda, to dopiero wtedy przystępują do nagrywania. Natomiast wy zrobiliście coś jeszcze wcześniej. Mieliście bardzo potężny Insight związany z własnymi doświadczeniami, z tym jakie braki i potrzeby obserwowaliście. Ale stwierdziliście, że to nie jest wystarczająco duże. Trzeba sprawdzić, jakie zapotrzebowanie na rynku realnie występuje. Jak byś mógł oszacować ile pracy i wysiłku ankieta pozwoliła wam zaoszczędzić? Tak procentowo ile tego układu musieliście przemodelować po ankiecie? 

     

    Krzysztof Myślę, że nie więcej niż 15-20 proc., na zasadzie usunięcia pewnych rzeczy, które mieliśmy w pierwotnym planie, a które nie zostały potwierdzone w odpowiedziach ankiety, że to jest coś, co może ludzi interesować.

     

    Kamil Czy na tym etapie sprawdzaliście też deklarowaną chęć zakupu tego przyszłego kursu?

     

    Krzysztof Tak, mieliśmy oczywiście tam całą serię pytań m.in. właśnie taką, czy jeśli taki kurs by powstał, to czy ta osoba byłaby zainteresowana kupnem.

     

    Kamil Czy już na tym etapie pytaliście o cenę, którą wasi przyszli klienci są w stanie zapłacić za taki kurs?

     

    Krzysztof Pośrednio. Nie było tam bezpośredniego pytania może o cenę, natomiast było pytanie o to, z jakich podobnych materiałów np. te osoby korzystają i na tej podstawie byliśmy w stanie mniej-więcej oszacować jaki to jest rząd wielkości.

     

    Kamil Czy on się zgadzał z waszymi pierwotnymi przypuszczeniami? 

     

    Krzysztof Myślę, że tak. Mieliśmy już jakieś rozeznanie na rynku, więc to nie było takie zupełnie nowe dla nas rzeczy, więc zwłaszcza ta pierwsza edycja, która była taką oczywiście próbną, to była raczej w takim powiedziałbym wariancie średnim, jeśli chodzi o podobne rozwiązania na rynku. 

     

    Kamil Mam takie pytanie o formę monetyzacji swojej wiedzy i umiejętności, tak bardziej w przypadku osób związanych z IT, dotyczącą tego, że wiele osób próbuje przejść z modelu usługowego np. pracując gdzieś na etacie, na model produktowy, ale w tym sensie, że zamiast opowiadać, czy sprzedawać kurs na temat jakiegoś języka, czy nauki programowania, oni wykorzystują tę wiedzę w praktyce po to, żeby zbudować np. jakąś lokalną platformę SAS. 

    Czy to doświadczenie jest w jakiś sposób bliskie, czy również to obserwujesz w swoim otoczeniu? 

     

    Krzysztof Tak, faktycznie obserwuję. Sam też miałem dawno dawno temu takie podejście i taki element bardzo często występuje w software house’ach, których mamy obecnie mnóstwo. 

     

    Tam jest wiele kompetencji zgromadzonych w tym software house’ie. Zazwyczaj jest i osoba od backendu, frontendu, od aplikacji mobilnej, od serwerów itd. Więc pojawia się taka chęć, czy takie dążenie do tego, żeby własny produkt gdzieś tam zbudować. 

     

    Natomiast oczywiście w tych czasach, kiedy jesteśmy rozpalani różnymi informacjami o tym, ile dana firma zarobiła będąc przejętą przez jakiegoś potentata na rynku, no to rodzi się taka chęć, żeby zbudować coś, czym zawojujemy świat. 

     

    Ja to widzę często m.in. u twórców gier, którzy marzą o tym, żeby taką jednorazową aplikacją, jednorazową grą zawalczyć na rynku i zdobyć duże pieniądze i też poprzez działalność takich osób jak np. Bogusz Pękalski, który był deweloperem, a teraz jest founderem i zachęca wręcz do tego, żeby właśnie te osoby, które mają takie zacięcie trochę taką żyłkę biznesową, a pracują w technologii, żeby tworzyły własne SaaS’y. 

     

    Ten ruch się trochę tam powiedziałbym upowszechnia, ale też urealnia bo często niestety zapominamy, czy te osoby zapominają o tym, że technologia natomiast to jest tylko jakiś tam fragment całości budowy i sprzedaży później produktu, a myślę, że to jest znacznie szerszy temat. 

     

    Kamil Ja tylko wspomnę, że Bogusz był gościem naszego podcastu kilka odcinków temu, więc zapraszam do wysłuchania rozmowy z nim. On opowiadał wtedy o budowie produktów w oparciu o społeczność, o beta testy, o zbieranie na bieżąco z rynku. I jeszcze pytanie odnośnie tego, co powiedziałeś. 

     

    Czy miałbyś tutaj jakąś radę na podstawie własnych doświadczeń przedsiębiorcy, jak zwiększyć szanse powodzenia takiego projektu? 

     

    Krzysztof Zalecałbym nie rzucanie się od razu na głęboką wodę, bo obserwuję takie sytuacje, kiedy ktoś rezygnuje nagle z etatu, czy z jakiejś takiej pracy w miarę stałej, po to, żeby coś zbudować, skupiając się tylko i wyłącznie na własnym przeczuciu, że to może być produkt, który zawojuje świat. 

     

    Nie ma tutaj tego podejścia, takiego trochę na wstrzymanie polegającego na sprawdzeniu w jakiś sposób, tej walidacji czy ten pomysł ma w ogóle rację bytu. Inne takie dążenie, które widzę wśród osób technicznych, to jest poszukiwanie co-foundera biznesowego, który uzupełni brak tych kompetencji sprzedażowo-marketingowych, właśnie o tego typu rzeczy, które są niezbędne nam na początku. Jeśli takie osoby spróbowałyby oprócz tworzenia aplikacji/produktu, sprzedać komuś tę wizję, ten pomysł, spróbować może gdzieś na social mediach w jakiś sposób o tym opowiadać, być może zderzyłyby się dużo bardziej z tą rzeczywistością, która na co dzień występuje w tego typu startupach/SaaSach, gdzie te dwa światy trzeba naturalnie ze sobą pogodzić, a wręcz powiedziałbym, że pewnym momencie to technologia jest trochę wtórna albo musi służyć sprzedaży. 

     

    Czyli trzeba robić częste pivoty, zmiany, reakcje na to, jak się ten odbiór naszego produktu zmienia. O ile te kompetencje techniczne, twarde, są tam oczywiście bardzo potrzebne, zwłaszcza na początku, żeby coś stworzyć, o tyle później należy jeszcze brać pod uwagę mnóstwo innych czynników, nie tylko technologicznych, ale też tych właśnie płynących z rynku. Takie wystawienie się na te rzeczy nie zawsze może spowodować, że będziemy nadal chcieli w to po prostu iść. 

     

    Kamil Czyli ja chyba twoją wypowiedź podsumował słowem badania. 

     

    Krzysztof Oj tak. 

     

    Kamil My też pracujemy z software hous’ami, które są w podobnej sytuacji jak ta, którą opisałeś, czyli, że chcą zacząć budować własny produkt. I o ile np. sprzedaż swoich usług, czyli tak naprawdę sprzedaż godzin swoich ludzi idzie im świetnie i mają świetne kompetencje, bo de facto oni wtedy realizują wymagania, które oczywiście też trzeba umieć zebrać, ale jednak realizują wymagania klienta, tak zupełnie czymś innym jest zebranie wymagań rynku jako społeczności, jako grupy ludzi, czy w ogóle określenie kto na tym rynku jest naszym klientem tak naprawdę. 

     

    To są zupełnie inne kompetencje niż to, z czym oni borykają się na co dzień. Też obserwuję wzrost świadomości w tym zakresie. Czyli obserwuję, że wśród osób dowodzących takimi software hous’ami rośnie świadomość tego, że to nie jest to czym oni zajmują się na co dzień i to wymaga zupełnie innego podejścia, innej sprzedaży, innego marketingu. Są software house’y, które zatrudniają setki ludzi 100-150 ludzi, którzy nie mają nikogo np. w marketingu i w sprzedaży, więc to działa w ich obecnym modelu. Natomiast jeśli chcieliby zacząć budować skierowane produkty albo cokolwiek innego, to istnieje szansa bardzo duża, że to się nie sprawdzi, że nie uda im się przełożyć tego jeden do jednego.  

     

    Krzysztof Taki błąd, który ja widzę i sam też popełniłem, to w przypadku software house’ów polega na tym, że nie zawsze ci programiści są zajęci w stu procentach. Często jest to tak zwana ławeczka, czeka się na jakieś tam decyzje, na klientów itd. 

     

    Więc co zrobić z czasem tych osób? To może spróbujmy budować coś wewnętrznie, coś naszego, jakiś produkt. No i to oczywiście nie ma szansy się spełnić i zrealizować do momentu, kiedy nie zdecydujemy, że ok, robimy jakiś wewnętrzny team, w którym na cały etat po prostu dany zespół ludzi pracuje nad rozwojem tego produktu, a nie tylko z doskoku, kiedy będzie chwila, bo wtedy to się po prostu gdzieś tam rozłazi. 

     

    Kamil Tylko pytanie, czy taki wewnętrzny team ma szansę przetrwać z uwagi na to, że z reguły rozwój produktu wewnętrznego ląduje w działce ważne, ale nie pilne. Jeśli gonią deadline’y, gonią terminy związane z jakimś projektem dla klienta, za które pieniądze mamy już teraz, natychmiast, to często spotykam się z takimi doświadczeniami, czy z opiniami, że jednak są tendencje, żeby podkradać sobie tych programistów z teamów wewnętrznych. Tutaj chyba wchodzi jeszcze jedno słowo, które warto poruszyć, czyli słowo strategia, czyli software house musi po prostu być zdecydowany i musi mieć to przemyślane, opracowane i musi wiedzieć czego chce. 

     

    Krzysztof Oczywiście, że to nie jest kwestia już teraz programistów, czy tych osób pracujących nad rozwojem tego oprogramowania, bo dla nich to może być trochę obojętnie, czy one pracują nad rozwojem wewnętrznego produktu, czy powiedzmy nad projektami klientów. Natomiast tak jak powiedziałeś, to jest gdzieś decyzja i strategia poziom wyżej, żeby odpowiednio ulokować, że tak powiem brzydko, te moce przerobowe i żeby ich stamtąd nie ruszać.

     

    Jeśli mamy taki plan, że realizujemy projekt wewnętrzny, to wtedy przeznaczamy odpowiednią ilość zasobów i tego się po prostu trzymamy. Ja też z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że robienie tego z doskoku prędzej czy później skończy się właśnie tak jak powiedziałeś, czyli pojawią się pilniejsze rzeczy i cała nasza strategia, ten cały nasz plan po prostu legnie w gruzach.

     

    Kamil Czyli miejmy strategie i trzymajmy się niej, nie bójmy się z nią eksperymentować, ale żeby to jednak nie było tak chaotyczne. 

     

    Krzysztof Dokładnie tak, po to jest strategia, żeby jej się trzymać aczkolwiek nie zawsze musi być wyryta w kamieniu. To jest też coś, co może być płynne. 

     

    Kamil Pewnie, w końcu od tego mamy podejście zwinne, pętlę sprzężenia zwrotnego. Już powoli kończąc, ale to ostatnie zagadnienie o które muszę dopytać jeśli chodzi o  tworzenie produktów cyfrowych, spieniężanie swojej wiedzy. 

     

    Zastanawiam się, w jaki sposób podchodzić do zbierania feedback’u, zarówno jeśli chodzi o treści nagrywane w podcaście, czyli pod kątem pewnie wybierania przyszłych gości, czy przyszłych tematów, jak i takich produktów bardziej pudełkowych jak kurs. Czy tutaj w ogóle zbierasz te feedback’i, czy wprowadzasz jakieś poprawki? Jeśli tak, to w jakich cyklach, w jakich iteracjach? Jak to u Ciebie wygląda?

     

    Krzysztof Tak tutaj podzieliłbym to na dwie rzeczy, tzn. na obserwowanie rzeczy, które da się mierzyć i mierzenia rzeczy, których się nie da. Oczywiście obserwowanie statystyk, chociażby odsłuchań odcinków z wybranych obszarów tematycznych daje mi od razu informację, czy to jest ten kierunek, który się spodobał moich moim słuchaczom, więc może warto go eksplorować i pogłębiać. Po prostu twarde dane, twarde liczby, z którymi raczej nie da się po prostu negocjować i dyskutować. Co oczywiście też sprowadza się do tego, że w ogóle rzeczy warto mierzyć. To jest istotny czynnik. Nawet w takich działaniach opensourcowych albo w takim darmowym dzieleniu się wiedzą, nadal warto te rzeczy sprawdzać po to, żeby wiedzieć jak te treści, które my tworzymy, gdzieś na rynku się odnajdują. To nam może pomóc wręcz odnaleźć własną niszę. 

     

    Inna kwestia to jest badanie takiego generalnego odbioru tych naszych treści wśród ludzi, do których ten nasz przekaz kierujemy. 

     

    Ja w każdym podcaście o to proszę i zachęcam do tego, żeby taki feedback na kilka różnych sposobów przesyłać. Mailowo albo w social mediach, albo na tych różnych platformach podcastowych, gdzie moja audycja się znajduje i śledzę to na bieżąco. Może nie codziennie, ale co kilka dni na pewno przeglądam różne platformy i te miejsca, gdzie mogę się spodziewać feedbacku i po prostu zbieram ten feedback. 

     

    Dodatkowo o feedback też proszę tak bezpośrednio, przesyłając np. informację na LinkedInie w wiadomościach do osób, które wiem, że na przykład danego odcinka przesłuchały albo w jaki sposób zareagowały na ten odcinek. Po prostu proszę o ten feedback. Co można ulepszyć? Co można zmienić? W którym kierunku pokierować rozwój podcastu? 

     

    Jeszcze może taką ostatnią rzeczą, którą dodam, to jest grupa moich patronów, dla których mam osobną grupę na Facebooku. O których też staram się dbać i prosić o ten feedback, bo to jest myślę taka bezcenna rzecz i kilka razy różne mniejsze lub większe gdzieś tam pivoty dzięki nim wykonywałem. Jeśli chodzi o podcast i tak samo jeśli chodzi o kurs. 

     

    Robimy dla naszych kursantów takie spotkania na Zoomie, gdzie pytamy np. jakiej wiedzy im brakuje, które elementy powinny być ulepszone. O to też ciągle zabiegamy, żeby dostać taką informację, żeby dawać też przestrzeń do tego, że te osoby mogą taki feedback dać. Jeśli o ten feedback nie pytamy, no to możemy najwyżej dostać hejt, jeśli ktoś jest bardzo źle nastawiony do tego co robimy. 

     

    Natomiast jest duża szansa, że jeśli aktywnie/proaktywnie o feedback zapytamy, to dostaniemy faktycznie rzeczy, które warto wziąć pod uwagę. Oczywiście jest tam duża część poklepywania po plecach albo takiego uznania, które jest oczywiście miłe i fajne. Po to też te treści się robi, żeby jakieś tam uznanie zdobyć, z którego nie wynika żadne postawienie sprawy. Co można byłoby zmienić albo co można byłoby ulepszyć. 

     

    Natomiast znajdują się takie perełki, takie rzeczy, które naprawdę warto wziąć pod uwagę. Pytajmy o ten feedback i też wdrażajmy go w życie, bo to jest myślę nawet bardziej kluczowe. 

     

    Kamil Czasem feedback to są takie informacje warte miliony dolarów, po które wystarczy się schylić gdzieś na ulicy, tak metaforycznie mówiąc. Zanim zakończymy, Krzysztof ma jeszcze jedno małe ogłoszenie.

     

    Krzysztof Siedzi się nam tak fajnie, że myślę, że warto by to było kontynuować i zapraszam do mojego podcastu “Porozmawiajmy o IT”, gdzie 30 czerwca będę miał okazję się odwdzięczyć i porozmawiać z Kamilem albo z kimś z Project:People o budowaniu produktów cyfrowych dla ludzi z IT, żeby trochę ten temat odczarować. Pokazać z czym to się je. Myślę, że taka wiedza nam, ludziom technologicznym, się po prostu przyda. Zapraszam serdecznie. 

     

    Kamil Bardzo dziękujemy za to zaproszenie i nie możemy się doczekać rewizyty. 

     

    Krzysztof bardzo dziękuję za rozmowę. Myślę, że obfitowała w konkrety. Udało nam się poruszyć bardzo dużo obszarów i zdobyć na ich temat potężny Insight z twojej strony praktyka.

     

    Rozmawialiśmy o marce osobistej, o budowaniu własnych produktów, o budowaniu zaufania społecznego, podcastach, kursach, książkach, o platformach SaaS. Trudno mi uwierzyć, że w godzinę upchaliśmy taki ogrom materiału. 

     

    Ja ze swojej strony zapraszam naszych słuchaczy raz jeszcze na Projectpeople.pl/25. 

     

    Znajdziecie tam transkrypcje z naszej rozmowy oraz odwołania do materiałów, o których wspominaliśmy dzisiaj, znajdziecie tam odwołanie i zaproszenie do podcastu Krzysztofa, do którego z tego miejsca też oczywiście bardzo gorąco zapraszam: “Porozmawiajmy o IT”.

     

    Zapamiętajcie tę nazwę, jeśli jeszcze jej nie znacie i koniecznie zapoznajcie się z materiałami, które Krzysztof publikuje u siebie. Naprawdę warto. Zwłaszcza jeśli interesujecie się technologią. Mam nadzieję Krzysztof, że miło spędziłeś czas.

     

    Krzysztof Tak. Bardzo lubię dzielić się wiedzą i to jest dla mnie też kolejny powód do tego, żeby tą wiedzą się właśnie dzielić, rozmawiać z innymi. To jest zawsze bardzo fajne, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy interakcji mamy mało. Dziękuję za zaproszenie i też dziękuję wszystkim słuchaczom, że dotarli do tego momentu, bo to prawie godzina, to już jest wyczyn. 

     

    Kamil Myślę, że każdy kto dotarł, ten nie żałuje. Dzięki raz jeszcze i wszystkiego dobrego wszystkim. Cześć! 

     

     

    Artykuły to za mało?

    Chcesz poznać cały proces i dowiedzieć się, jak mógłby wyglądać w Twojej organizacji?

    Umów się na bezpłatną konsultację
    Kamil Cupial
    Dotychczasowe doświadczenie zbierał w organizacjach NGO, start-upach i agencjach kreatywnych, dzięki czemu z łatwością potrafi zrozumieć wiele - często pozornie sprzecznych - perspektyw. W Project: People pomaga klientom znaleźć swoje miejsce na rynku poprzez kreowanie i wdrażanie strategii marketingowych, biznesowych i produktowych. Uwielbia nieszablonowe rozwiązania, eksperymenty i nieustające testy.

    W swoim życiu zawodowym koordynował prace zespołów zarówno kreatywnych, jak i technologicznych. I w tym właśnie dostrzega największą wartość: w holistycznym spojrzeniu na sytuację, na organizację, na człowieka.

    Wolne chwile spędza najchętniej na świeżym powietrzu, z książką w jednej ręce i parującą yerba mate w drugiej. Umiarkowany kontestator, dla którego nie istnieje status quo. Wie, że zawsze można zrobić coś inaczej (lepiej?), ucząc się nowego. Wierzy, że świat rzadko jest czarno-biały - Kamil dostrzega w nim na co dzień setki odcieni szarości.

    Uwielbiamy ciasteczka!

    Nie wierzysz? Odwiedź nas w naszym biurze i sprawdź! Ciasteczka serwujemy z pyszną kawą. Dowiedz się więcej

    Zgoda