Raport: EdTech i nowe technologie w branży edukacji (2021) - Krajobraz branży, trendy, historie sukcesu

Pobierz raport (za darmo!)

Technologia i edukacja – jak produkty cyfrowe zmieniają nasze podejście do nauki

Technologia i edukacja - jak produkty cyfrowe zmieniają nasze podejście do nauki

 

2020 rok był rekordowy, jeśli chodzi o inwestycje w technologie edukacyjne w Europie – ich poziom, według raportu Brighteye Ventures, osiągnął $41 mld. To oznacza 10-krotny wzrost względem roku 2014.

Technologia czyni naukę prostszą, przyjemniejszą i efektywniejszą. Jeśli chcesz się czegoś nauczyć – możesz to zrobić, nie wychodząc z domu. Wystarczą chęci, czas i samodyscyplina.

A tak się składa, że technologia może Ci pomóc w każdym z tych obszarów. Produkt cyfrowy może być ekstremalnie dopasowany do potrzeb odbiorcy. Może w pełni odpowiadać jego możliwościom czasowym. Wreszcie: może motywować i pilnować dyscypliny za niego przypominając o zadeklarowanym zadaniu.

W dodatku prawdopodobnie nie będzie lepszego momentu, by rozpocząć przygodę z branżą edutech od strony biznesowej. Obecnie notowane trendy są jednoznacznie wzrostowe.

 

edutech - dane

 

SPIS TREŚCI:

 

Dlatego jeśli chcesz zarabiać na swojej wiedzy, rozsiądź się wygodnie i zapoznaj z analizą trendów w technologiach edukacyjnych. Lojalnie uprzedzam, że nie jest to łatwa lektura do poduszki. 

Moim celem jest, byś nie tylko zrozumiał zmiany zachodzące na rynku, ale także dostrzegł ich przyczyny i potencjalne skutki. To nie jest gotowy poradnik “krok po kroku”, bo nie wierzę w drogi na skróty w biznesie. To tekst, który ma Cię przybliżyć do sukcesu – a na ten, niestety, trzeba zapracować.

 

Trendy na rynku edukacji

Powyższe bardzo wyraźnie przekłada się na trendy, które obserwujemy na rynku edukacji, zwłaszcza w kontekście produktów cyfrowych. Omówmy teraz kilka najbardziej znaczących:

 

1. Connectedness, collaboration and co-creation

Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem.” – czy to mądrość jakiegoś nowego eksperta od e-learningu? Ależ skąd. To słowa Konfucjusza, który żył jakieś 2,5 tysiąca lat temu.

Jak widać, do pewnych rzeczy ludzkość musi po prostu dojrzeć. Wreszcie zaczynamy rozumieć, że żmudne wkuwanie tabliczki mnożenia czy końcówek deklinacyjnych raczej nie spełniają swojego zadania.

Pojęcia “połączenia, współpracy i współtworzenia” (bo tak powyższe jest tłumaczone w polskojęzycznej literaturze) także ewoluowały. Choć założenia stojące za tym trendem zostały już opracowane blisko 10 lat temu, to dopiero upowszechnienie technologii pozwoliło na ich pełniejsze zastosowanie.

 

Antonio Navarro-Garcia, Value Co-creation, Collaborative Learning and Competences in Higher Education, Universidad de Sevilla, 2015.

 

Chodzi o to, by proces przekazywania wiedzy uczynić bardziej interaktywnym, bardziej praktycznym i bardziej “życiowym”. By jego przebieg był możliwy do zwizualizowania i pozostawiał coś po sobie. By otrzymać nie tylko wiedzę z fasady, ale poprzez współpracę i dzięki zaangażowaniu zrozumieć istotę problemu.

W ten sposób operują np. współczesne szkoły programowania. Przykładowo – zapisując się na kurs programowania w Coders Lab, kursanci mają pewność, że w ramach nauki stworzą własne portfolio. Jest ono dla nich nie tylko rejestrem zdobywanej wiedzy, ale także atutem, który mogą wykorzystać wchodząc na rynek pracy z nowo zdobytymi umiejętnościami. 

Tworzona wokół kursów społeczność oferuje każdemu kursantowi możliwość “zderzenia” własnej pracy z doświadczeniem i odczuciami pozostałych osób, co samo w sobie motywuje i inspiruje do dalszych, wytężonych wysiłków.

Chcesz mieć dostęp do rozbudowanej bazy autorskich narzędzi i dodatkowych materiałów?

Daj znać, pod jakim adresem możemy się z Tobą kontaktować!



    Zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Project: People Sp. z o.o. w celu komunikacji marketingowej, a tym samym wysyłania mi newslettera, informacji o usługach, promocjach lub nowościach zgodnie z Polityką prywatności

     

    Anywhere, anytime learning

    Połączmy fakty: szybkie tempo życia współczesnego człowieka, jego pragnienie zwiększenia własnej efektywności oraz nieograniczony dostęp do Internetu. Co otrzymamy? Sytuację w stylu “mam dwie minuty w autobusie/windzie/w poczekalni u dentysty – super byłoby je wykorzystać na naukę!”.

    Producenci produktów cyfrowych wychodzą naprzeciw takim oczekiwaniom. Począwszy od świadomego dzielenia materiału na moduły, które umożliwiają szybkie wejście i wyjście z lekcji zawierającej odpowiednio zaprojektowaną porcję wiedzy (np. zakładki w zwykłym wideo, zapamiętywanie miejsca, w którym kursant skończył naukę), po bardziej zaawansowane rozwiązania, jak dobieranie na bieżąco nauczyciela do ucznia (jak ma to miejsce na platformie do nauki języków Tutlo, gdzie kursant nie musi mieć zaplanowanych na konkretną godzinę lekcji – wprost przeciwnie, uczy się wtedy, kiedy ma wolną chwilę).

     

     Customizacja

    Jak wiecie – kochamy lean. Staramy się podchodzić zwinnie do każdego zagadnienia w naszym życiu zawodowym, ale także prywatnym. I dlatego customizacja wzbudza nasz entuzjazm, jeśli chodzi o proces zdobywania wiedzy. 

    Tradycyjny model edukacji opiera się o proces “waterfallowy”, gdzie z góry wiemy, że (sięgając po przykład z podstawówki) po nauczeniu się budowy pantofelka przejdziemy do analizy budowy ciała płazów, gadów, ssaków – pomimo, że ta wiedza może nam nigdy do niczego się nie przydać.

    To nic, że w trakcie pierwszej lekcji nauczyciel się orientuje, że w przypadku tego konkretnego ucznia, znacznie większą wartość wniosłyby lekcje związane np. z hodowlą chomika. Program nauczania został stworzony, i zatwierdzony. Tu nie ma miejsca na podejście zwinne. Tu nie ma miejsca na customizację.

    Na szczęście w cyfrowych produktach mamy możliwość dopasowania zakresu materiału (i wielu innych szczegółów związanych z kolejnością i formą jego podawania) do potrzeb ucznia. Po prostu musimy zacząć z tej możliwości korzystać!

    Spójrzmy, jak robi to chociażby Duolingo – najpopularniejsza aplikacja do nauki języków, która dopasowuje program nauczania do sposobu, w jaki użytkownik z niej korzysta.

    Podobnie dzieje się w formie pół-cyfrowej, chociażby w przypadku kursów programowania dla dzieci.

     

    Robert Freund, Maciej Piotrowski, Mass customization and personalization in adult education and training

     

    Video-based learning

    Trend edukacji opartej o wideo jest elementem szerszego trendu związanego z bardziej świadomym doborem formatu do przedstawianej treści. Jednak z racji tego, że żyjemy w bardzo “wizualnych” czasach, ekrany towarzyszą nam praktycznie od narodzin, wideo jest oczywistym wyborem w zdecydowanej większości przypadków. 

    Choćby z powodu swojej uniwersalności, elastyczności i możliwości połączenia w sobie bodźców odbieranych przez praktycznie wszystkie ludzkie zmysły (pomijając zapach, przynajmniej w tej chwili).

    STEAM

    STEAM to akronim od Science, Technology, Engineering, Arts and Mathematics i stanowi element coraz silniej obecnego w przestrzeni publicznej nurtu generalizmu (jako odpowiedzi na dążenie wyłącznie do wąskiej specjalizacji). W kontekście EduTech, STEAM można sprowadzić do podejścia bardziej projektowego, niż przedmiotowego. Czyli: nie uczymy się chemii, biologii, fizyki. Uczymy się, jak działa świat, jakie są powiązania między poszczególnymi zjawiskami, z jakich stron można na nie spojrzeć.

    Przekładając to na grunt biznesowy, bez trudu można zaobserwować, że zamiast “nauki programowania”, nauczyciele lub całe szkoły oferują “naukę, jak stworzyć aplikacje”. Przecież, poza programowaniem, kurs uwzględnia także elementy grafiki, projektowania doświadczeń użytkownika, wymusza na twórcy podejmowanie decyzji strategicznych i biznesowych. Wszystko tu jest istotne, a skupianie się wyłącznie na kodzie, bez zrozumienia dodatkowych perspektyw, zawsze będzie działało na niekorzyść projektu. 

    Zwłaszcza, jeśli dodamy do tego równania fakt, o którym mówiło się  już w 2006 roku, a teraz głosy te tylko nabierają na sile – podział na konkretne, wąskie specjalizacje zabija kreatywność i odbiera nam zdolność innowacyjnego myślenia.

    Edukacyjne produkty cyfrowe – na co zwrócić uwagę?

    Nauka zdalna to już nie tylko “ciekawostka” – to konieczność

    W 2018 roku nikt o zdrowych zmysłach nie zaryzykowałby stwierdzenia, że nauka z dnia na dzień przeniesienie się z gmachów szkolnych w domowe zacisze, a wspólnym ogniwem pozostanie Internet. W przypadku kursów komercyjnych było podobnie – szkolenia stacjonarne, odbywające się na sali, były co do zasady kilkukrotnie droższe od swoich cyfrowych kuzynów (pomimo tego, że – jak zauważają praktycy – często w kursach online było zdecydowanie więcej wiedzy, przykładów, ćwiczeń do zrobienia).

    A później przyszła pandemia. Ludzkość pokazała, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych, jeśli chodzi o adaptację do nowych warunków. Zwłaszcza w przypadku obszarów, na której jej zależy. A na edukacji, jak widać, zależało. 

    W tej chwili zdecydowana większość edukacji formalnej odbywa się w modelu zdalnym. Choć ma to swoje minusy, choć wymagało od ludzi zmian przyzwyczajeń, choć niesie ze sobą określone zagrożenia, to jednak działa. I coraz wyraźniej pokazuje także swoje plusy.

    statista.com

    Plusy, których od dawna były świadome osoby związane z edukacją nieformalną. Praktycy, którzy swoją wiedzę sprzedawali w postaci kursów online, konsultacji, płatnych newsletterów (i innych form spieniężania know-how, o których możesz przeczytać np. tutaj). Już wcześniej obserwowaliśmy rosnącą popularność tzw. MOOC (Massive Open Online Courses) – za przykład niech posłuży nam Khan Academy czy Udemy. Pandemia oraz dokonane przy jej okazji zmiany w naszym stylu życia, tylko zacementowały rozpoczęte wcześniej procesy i wykazały, że producenci kursów online po prostu mieli rację.

     

    Edukacja nie dotyczy tylko dzieci – edukacja trwa cały czas

    Czasy, w których “raz wyuczony zawód” zostawał z nami na zawsze, a po nową wiedzę przestawaliśmy sięgać w dniu odebrania dyplomu ukończenia studiów, minęły bezpowrotnie. 

    Źródło: Our World in Data

    Zmiana sposobu postrzegania wiedzy (i jej wartości)

    J. Kidd wyróżnia trzy wymiary nauki:

    • kształcenie w pionie (czyli edukacja formalna);
    • kształcenie w poziomie (rozwój zainteresowań dzięki indywidualnej aktywności człowieka, poprzez poznawanie różnych dziedzin życia, nauki, kultury niezależnie od edukacji pionowej);
    • kształcenie w głąb (czyli umiejętności samokształcenia, zainteresowania intelektualne, “mądre” wykorzystanie czasu wolnego nastawionego na edukację).

    Badania Ministerstwa Pracy wykazują (źródło), że dwa ostatnie stają się w Polsce coraz ważniejsze. 

    Widać to choćby po tym, że w wielu zawodach pracodawcy zamiast wykształcenia formalnego oczekują raczej portfolio lub udokumentowanych sukcesów, a same programy studiów w przypadku uczelni wyższych spotykają się z zarzutami  dotyczącymi zdezaktualizowanych informacji czy “nieżyciowości”.

    Zmiana sposobu postrzegania nauczycieli

    Już w połowie lat 70., naukowcy zauważyli, że „uczniowie są takimi, jaka jest

    osobowość nauczyciela, i takie są również rezultaty jego wychowania i nauczania” (J. Štefanovič, Psychologia wzajemnych kontaktów nauczycieli). Od tego stwierdzenia trochę czasu minęło. Obecnie wiemy, że mamy do czynienia z niespotykanym nigdy wcześniej upadkiem autorytetów.

    • Zmiana sposobu uczenia

    Ten punkt to prawdziwa “puszka Pandory”, która skrywa w sobie szereg inspirujących zjawisk. Zanim jednak je omówimy, zastanówmy się nad przyczyną: dlaczego właściwie szukamy nowych sposobów nabywania wiedzy? Dlaczego nie kontynuujemy praktykowanych przez stulecia i opanowanych do perfekcji technik “kucia na blachę”? 

    Choć w gmachach uczelni powstają na ten temat obszerne opracowania, z biznesowego punktu widzenia warto zwrócić uwagę przede wszystkim na:

    • Zmianę sposobu wykorzystywania wiedzy.

    W ostatnich latach nasze mózgi musiały przestawić się z trybu “zbierania” informacji na tryb ich analizowania. Zacznijmy od tego, że według najbardziej aktualnych szacunków, przeciętny człowiekmieszkaniec XXI wieku, w przeciągu niespełna doby mierzy się z większą liczbą bodźców, niż miało to miejsce jeszcze 1000 lat temu (a 1000 lat w cyklu ewolucyjnym to przecież jak mrugnięcie okiem!).

    Stąd nie powinno dziwić, że już nawet nie próbujemy zapamiętywać wszystkiego. Nasze mózgi bronią się choćby “ślepotą bannerową” – przestajemy zwracać uwagi na reklamy. Jesteśmy zmuszeni do tego, by filtrować wpływające do nas dane na bieżąco. No i jesteśmy przyzwyczajeni, że jeśli czegoś nie wiemy, zawsze możemy sięgnąć po smartfon i szybko to sprawdzić.

    1000 lat temu ludzie nie mieli takich możliwości. Każda pozyskana przez nich informacja, skrawek wiedzy był na wagę złota.

    • Zmiana “cyklu życia” wiedzy.

    Harari pisze w “Sapiens”, że gdyby żyjącego w X wieku chłopa przenieść o 800 lat do przodu, prawdopodobnie nie zauważyłby wielkiej różnicy. Nie na wsi. Tam niewiele się zmieniło.

    Spójrzmy teraz na naszych dziadków czy rodziców. Ilu z nich już dawno przestało nadążać za zmianami, które zaszły za ich życia? Ilu z nich nie zaktualizowało wiedzy lub w ogóle przestała być świadoma konieczności doedukowania się w jakimś zakresie?

    Na podstawie opracowania „Knowledge Management in Consulting Activities” Brigitte Stroetmann



    To pokazuje, jak szybko dezaktualizuje się wiedza. Musimy być na bieżąco – co wiąże się z tym, że musimy się szybko uczyć, ale i równie szybko… zapominać o tym, co nie jest już potrzebne.

     

    Co to znaczy, że żyjemy w erze informacji i… jak na tym zarobić?

    Naszą najważniejszą walutą są wiedza, umiejętności i doświadczenie. W tej chwili przeciętny człowiek musi się przebranżowić średnio aż 8 razy w swoim życiu.

     Nie bez znaczenia jest też jakość życia. Zostawmy na chwilę aspekt czysto praktyczny, zapomnijmy o kwalifikacjach niezbędnych do podjęcia lepiej płatnej pracy. Zastanówmy się chwilę nad samospełnieniem, zadowoleniem z własnych dokonań. Już Maslow zauważył, że potrzeba samorealizacji należy do podstawowych pragnień każdego człowieka. Owszem, jest to sam szczyt piramidy, jednak żyjąc w czasach o rekordowo niskiej przestępczości i spadającym zagrożeniu głodem, naturalnym jest, że sięgamy po więcej. Nauka jest dla wielu z nas naturalnym wyborem wzrostu.

    Na podstawie A. Maslow „A theory of Human Motivation” in Psychological Review, 1943

    I wreszcie sięgnijmy po tzw. argument ogółu. Już Platon pisał o “Państwie Filozofów” – krainie rządzonej przez mędrców, którzy nie ustają w zdobywaniu nowej wiedzy. I choć daleki jestem do twierdzenia, by jego wizja miała się spełnić w dającej się przewidzieć przyszłości, obecne trendy związane edukacją wydają się być obiecujące. A mądre jednostki to mądre społeczeństwo. Takie, które potrafi podjąć kulturalną debatę, wymienić się poglądami. Takie, które nie boi się spojrzeć na problem z innej perspektywy.

     

    Edukacja i technologia – biznesowy związek doskonały

    Zadam Ci pytanie – w jaki sposób czytasz ten tekst? Na ekranie komputera? Smartfona? Ile czasu zajęło Ci wejście na nasz blog lub znalezienie tego artykułu w przeglądarce? Jak trudne byłoby skopiowanie szczególnie interesującego Cię fragmentu lub podesłanie go dalej, do swojego przyjaciela, by krótko omówić z nim (przy pomocy czatu lub na szybkiej wideokonferencji) jakieś kontrowersyjne tezy?

    Wiesz, do czego zmierzam. Do technologii. I jej dobrodziejstw. 

    Choć zabrzmi to jak banał, chciałbym, byś zrozumiał_a jej znaczenie w naszym codziennym życiu. Poświęcił_a myśl jej roli i znaczeniu. Zastanowił_a się, w jaki sposób oddziałuje na to, jak żyjemy, pracujemy, jakim rozrywkom się oddajemy i w końcu… jak się uczymy.

     

    Krótka historia edukacji

    Matt Church prześledził historię edukacji (i tego, w jaki sposób ludzkość do niej podchodziła) we współczesnej historii. Jeśli spojrzysz na poniższy graf, odkryjesz, że katalizatorem opisywanych tutaj zmian za każdym razem była technologia. Ona zmienia nie tylko nasze możliwości (np. druk pozwolił na szybsze tworzenie kopii książek, Internet zrewolucjonizował kwestię dostępu do wiedzy), ale oddziałuje także na kwestie społeczne czy światopoglądowe. To dlatego, żyjąc w czasach, w których dominuje Edukacja 3.0, uczymy się przede wszystkim dla siebie, rozumiejąc, jakie korzyści przynosi nauka.

    Nie robimy tego dla państwa (choć możemy być patriotami), nie robimy tego dla Boga lub bogów (choć możemy być osobami wierzącymi). Jest to szczególnie widoczne w indywidualistycznych społeczeństwach Zachodu, ale daje się obserwować także w kolektywnych krajach Wschodu. To zmiana absolutnie globalna, której konsekwencje obserwujemy także w prawodawstwie (przykład).

    źródło: emergingedtech.com/

    Jednym ze źródeł tej zmiany jest demokratyzacja technologii. W tej chwili 3,6 biliona ludzi na świecie dysponuje smartfonem. Do Internetu jest podłączonych około 5 bilionów osób, a sam Internet liczy 1,197,982,359 stron internetowych (źródło, źródło). 

    Źródło: Matt Church

    Nic dziwnego, że “dzieckiem” “romansu” nauki i technologii jest biznes. 

    A mówiąc konkretniej: branża EduTech. Rosnąca w niesamowitym tempie, wpisująca się we wszelkie możliwe trendy, dopasowana do zachodzących zmian konsumenckich.

     

    Informacja jest wszędzie, wiedza jest rzadkością – zasada niedoboru i nadmiaru w biznesie

    Pytanie: jak się ma powszechny dostęp do wiedzy z możliwością zarabiania na niej? Czy to nie jest próba spieniężenia tego, co i tak leży na ulicy?

    Odpowiedź jest krótka: nie.

    Ilość dostępnych w sieci danych jest zarazem największym plusem, jak i minusem Internetu. Bo owszem, informacja jest wszędzie. Ale prawdziwa wiedza? Taka, której warto poświęcić czas? Taka, na której można polegać? To już inna sprawa.

    Bo – jak zauważają naukowcy (źródło) – nadmiar informacji jest równie szkodliwy i niebezpieczny, co ich zupełny brak. Dlatego wartością dla konsumenta, za którą ten chętnie płaci, jest odpowiednia analiza serwowanej wiedzy oraz sposób jej przekazania.

    Zauważmy, że wiedza została uproduktowiona i zaczęła podlegać pod standardowe siły rynkowe. Oznacza to, że procesy i produkty edukacyjne – zwłaszcza cyfrowe – także muszą poszukiwać własnych wyróżników rynkowych, szukać przewagi konkurencyjnej czy pracować nad innowacyjnymi strategiami biznesowymi i marketingowymi, co ostatecznie pozytywnie wpływa na jakość oferowanych usług.

    Konsekwencją tego stanu rzeczy są obserwowane zmiany i trendy, które powinien wziąć pod lupę każdy, kto planuje spieniężyć swoją wiedzę w formie chociażby kursu online, płatnego newslettera lub bardziej zaawansowanej platformy edukacyjnej.

     

     

     

    Artykuły to za mało?

    Chcesz poznać cały proces i dowiedzieć się, jak mógłby wyglądać w Twojej organizacji?

    Umów się na bezpłatną konsultację
    Kamil Cupial
    Dotychczasowe doświadczenie zbierał w organizacjach NGO, start-upach i agencjach kreatywnych, dzięki czemu z łatwością potrafi zrozumieć wiele - często pozornie sprzecznych - perspektyw. W Project: People pomaga klientom znaleźć swoje miejsce na rynku poprzez kreowanie i wdrażanie strategii marketingowych, biznesowych i produktowych. Uwielbia nieszablonowe rozwiązania, eksperymenty i nieustające testy.

    W swoim życiu zawodowym koordynował prace zespołów zarówno kreatywnych, jak i technologicznych. I w tym właśnie dostrzega największą wartość: w holistycznym spojrzeniu na sytuację, na organizację, na człowieka.

    Wolne chwile spędza najchętniej na świeżym powietrzu, z książką w jednej ręce i parującą yerba mate w drugiej. Umiarkowany kontestator, dla którego nie istnieje status quo. Wie, że zawsze można zrobić coś inaczej (lepiej?), ucząc się nowego. Wierzy, że świat rzadko jest czarno-biały - Kamil dostrzega w nim na co dzień setki odcieni szarości.

    Uwielbiamy ciasteczka!

    Nie wierzysz? Odwiedź nas w naszym biurze i sprawdź! Ciasteczka serwujemy z pyszną kawą. Dowiedz się więcej

    Zgoda