+25 do ekwipunku warsztatowca, czyli lista 25 narzędzi do prowadzenia warsztatów zdalnie

Sprawdz Teraz

„Branża technologiczna jest chole**ie seksi!” Project: People Podcast 12

 

Działanie na wielu frontach i próbowanie różnych rzeczy jest w porządku, ale w pewnym momencie firmy dochodzą do momentu, w którym bez spójnej strategii i jasnego planu na rozwój biznesu firma nie może ruszyć do przodu.

Startupy technologiczne często skupiają się na rozwoju produktu, zapominając o działaniach marketingowych i sprzedażowych. Skąd takie podejście? Na czym warto skupić się podczas rozwijania firmy technologicznej? Co ma do tego… automatyzacja?

W 12-stym odcinku Project: People Podcast Aleksandra Lysy, Lean Marketing Consultant w Project: People rozmawia z Tomem Kmiecikiem, CEO G1ANT-a. G1ANT to londyński startup z polskimi korzeniami, zajmujący się RPA, czyli Robotic Process Automation.

Z rozmowy Oli i Toma dowiesz się:

  • jakie trudne decyzje czasami trzeba podjąć, żeby ruszyć firmę do przodu,
  • co jest ważne dla rozwoju firmy technologicznej,
  • dlaczego sesja zdjęciowa… może być kluczowym aspektem współpracy,
  • kiedy należy zacząć sprzedawać swój produkt,
  • czemu G1ANT zaczął współpracować z Project: People i dlaczego partnerskie podejście jest tak istotne.

Odcinek prowadzi:

Aleksandra Lysy

Gość:

Tom Kmiecik


Bądź na bieżąco z naszymi podcastami, zapisz się do newslettera.


Słuchaj też na:


Transkrypcja:

Cześć, słuchasz Project: People Podcast, czyli audycji, w której omawiamy problemy biznesowe i ich rozwiązania na konkretnych przykładach.

Jako agencja strategiczna, zajmujemy się tworzeniem strategii biznesowych i marketingowych, digital marketingiem oraz UX i UI. 

Mamy już ponad 4 – letnie doświadczenie w pracy z polskimi i zagranicznymi firmami. A ten podcast stworzyliśmy z potrzeby – nieodpartej potrzeby dzielenia się wiedzą. Z tej strony Ola Lysy i Tom Kmiecik z firmy G1ANT, zaczynajmy.


Ola:Przychodzi klient do Project: People i mówi: próbowaliśmy już wielu rzeczy, ale nie widzimy efektów. Potrzebujemy spójnej strategii.   

Cześć Tom, bardzo się cieszę, że zgodziłeś się porozmawiać dzisiaj ze mną w naszym podcaście. Cieszę się, że udało Ci się przyjechać do Krakowa. Dzisiaj porozmawiamy sobie trochę o naszej współpracy, o tym, jaki realizujemy projekt. 

Tom: To ja dziękuję za zaproszenie i za tą możliwość powiedzenia trochę o nas, ale również o tym, co wspólnie robimy.

Ola: W Project: People z Tomem realizujemy od kilku miesięcy projekt, przy którym cały czas gdzieś się zderzamy. Zacznijmy od tego, Tom, żebyś powiedział coś więcej o sobie. Czym zajmuje się Twoja firma? 

Tom: Jestem CEO G1ANT-a, a przez niektórych nazywany jestem Chief Entertainment Officer firmy technologicznej. Firma G1ANT, to firma londyńska z korzeniami polskimi, tak lubimy mówić o sobie. Firma powstała w roku 2016, działamy w przestrzeni usług automatyzacji procesów biznesowych, powszechnie nazywanych ARP robotic process automation. 

Ola: Tom, powiedz mi coś więcej a misji G1ANT-a, dlaczego powstaliście? 

Tom: Firma zaczęła się od pomysłu mojego serdecznego kolegi i współzałożyciela firmy, Krzysztofa Prusika. Krzysztof kilka lat temu, pracując w innej firmie, zauważył, że jest taki obszar wykonywanej pracy przez ludzi, która jest manualna, którą można bardzo łatwo zautomatyzować. Więc Krzysztof, pozdrawiamy Cię z Krakowa, który jest nazywany praojcem naszej firmy, zidentyfikował ten problem kilka lat temu, w 2016 roku. Zauważył generalnie, że ludzie wykonują pracę, której nie powinni wykonywać. Pracę rutynową, która jest po prostu bezsensowną pracą odtwarzaną. No i stworzył oprogramowania. Jest takie powiedzenie o programistach, że programiści są leniwi. Jedno z założeń np. Billa Gatesa jest takie, że jeżeli robi jakikolwiek projekt ,to komu ten projekt powierzy? Najbardziej leniwym ludziom. Dlaczego? Ponieważ ci leniwi ludzie zrobią ten projekt najszybciej, najłatwiej, znajdą takie najlepsze rozwiązanie. No i tak jest w przypadku Krzysztofa. W żaden sposób nie mówię, że on jest leniwy, w ogóle nie zmierzam w tym kierunku.

Ola: Nadal Cię pozdrawiamy Krzysiek.

Tom: Natomiast on stworzył coś fajnego. Stworzył oprogramowanie, dzięki któremu można było wyciągnąć z ludzi to, co jest w nich najważniejsze, pomóc im i zastąpić w tej powtarzalnej pracy. Wyciągnąć z ludzi intelekt, żeby korzystali z zasobów intelektualnych, a nie wykonywali jakąś bezsensowną pracę. Tak też powstał G1ANT. 

Ola: A jak to się stało, że spotkaliśmy się w Project: People? Skąd taka potrzeba współpracy z nami?

Tom: To teraz robimy taki przeskok z 2016 do 2020 roku, czyli cztery lata, pomiędzy którymi bardzo dużo różnych rzeczy się wydarzyło. A głównie wydarzyło się to, że jako G1ANT mieliśmy takie założenie, marzenie, że będziemy firmą technologiczną. Będziemy stricte koncentrowali się na przygotowywaniu produkcji naszego oprogramowania. To po części się sprawdziło, ponieważ do końca 2019 roku firma niezbyt starała się o sprzedaż naszego oprogramowania, o pozyskiwanie klientów i marketing. Nasza główna sprzedaż, a raczej propagowanie idei G1ANT, była oparte na sieci różnych partnerów technologicznych, integratorów, którzy korzystali z naszego oprogramowania, którzy rozmawiali z klientami, wdrażali nasze narzędzia. W którymś momencie przyszedł przełom. Stwierdziliśmy, że warto byłoby pozyskać feedback od naszych klientów, jak oni korzystają z naszego oprogramowania. To jest trochę tak, jak z autorami książek, którzy piszą i chowają swoje wiersze i dzieła do szuflady, i nigdy nie publikują. A u nas wreszcie wyszła potrzeba wyjścia z szuflady, moment na to, żeby dotrzeć do klienta bezpośrednio, zacząć z nim rozmawiać, jak korzysta z narzędzia. W ten sposób chcieliśmy uzyskać informację, jak dalej rozwijać nasze oprogramowanie, w którym kierunku iść, czyli tworzyć roadmapę.

Ola: Rozumiem, że im więcej byście mieli tych przestrzeni do zbierania feedbacku, to tym bardziej moglibyście kształtować ten produkt w tą dobrą stronę kliencką, rozwijać go. Dlatego też spotykamy się w Project: People. Musieliśmy razem znaleźć personę, do kogo trafić z produktem. Określenie najważniejszych założeń, żeby dotrzeć do tych klientów, którzy pomogą wam ulepszyć ten produkt. 

Tom: Tak. Musieliśmy mieć pewnego rodzaju ukierunkowanie. Wiedzieć, kim jest klient, ale tak samo, jak wygląda projekt końcowy. Gdybym mógł cofnąć teraz czas i zebrać całe doświadczenie z ostatnich pięciu lat firmy, to powiedziałbym, że popełniliśmy bardzo dużo elementarnych błędów. Takich, o których się pisze w książkach, o których ja widziałam, wiedzieliśmy wszyscy, ale my je po prostu, z jakiejś niewyjaśnionych przyczyn, popełnialiśmy. Być może historia naszej firmy polega na tym, że musieliśmy popełnić błędy, żeby nie popełniać tych błędów w późniejszym okresie. Dziś jesteśmy mądrzejsi i starsi. Spędziliśmy prawie 5 lat w tej firmie. Project: People, od kiedy zaczęliśmy współpracować, ukierunkowało pewne nasze działania, myślenie o tym, kto jest naszym klientem, kto jest naszym targetem, do kogo powinniśmy kierować nasze usługi czy produkt. Generalnie jaki jest nasz cel. 

Ola: Jesteście grupą specjalistów i skupiacie się na tym, żeby realizować te założenia, które są w core organizacji, czyli dostarczać wartość procesową automatyzacji. Nie było u Was przestrzeni na to, żeby zastanowić się nad sferą marketingową. Stąd decyzja, żeby zderzyć to z nami i wypracować te obszary profesjonalnie. Z naszego  wcześniejszego audytu, który wykonała Beata Mosór-Szyszka i Grzesiek Górzyński, wynikła potrzeba redesignu strony, regularnego kontaktu w mediach społecznościowych, więc tutaj też oparliśmy swoje działania w naszej współpracy. Z tym, że działania marketingowe to jest taka etapowa praca. Zrobiliśmy audyt, research rynku, MVP strategii biznesowej, którą teraz walidujemy. Testujemy, co się sprawdza, które działanie będziemy powielać, a które zupełnie odstawiamy na bok, bo nie przynoszą efektów na które czekamy. Na podstawie tej walidacji, czyli  tych kilku miesięcy ostatnich, będziemy tworzyć taką strategię, która ma generować leady i przynosić efekty na które czekacie, a które my chcemy wam dostarczyć.

Tom: To nie chodzi tylko o leady, bo w tym momencie zaczęliśmy rozmawiać z naszymi klientami i podczas tych rozmów, rysuje nam się coraz większe spektrum możliwości korzystania z naszego oprogramowania. Ale również klienci mają masę różnych pomysłów, jak mogliby wygodnie wykorzystywać oprogramowanie i jak mogliby je sprzedawać. Jeżeli ktoś korzysta z naszego oprogramowania G1ANT Studio, czyli produktu naszej firmy, to możesz zrobić wszystko, jeżeli chodzi o automatyzację. Czyli innymi słowy – to co robi człowiek za pomocą myszki i klawiatury, my jesteśmy w stanie oprogramować. 

Ola: Project: People pojawiło się w dobrym momencie, żeby powiedzieć temu biznesowemu klientowi, jakie będzie miał korzyści. Wy, jako specjaliści, nie zawsze byliście w stanie komunikować korzyści wynikające z takiej automatyzacji, w taki sposób, żeby klient mógł się zdecydować. Też nie zawsze to programiści, czy zespół specjalistów w danej branży, decyduje o transformacji w organizacji i nierzadko pojawia się taka potrzeba komunikacji z klientem biznesowym, czyli z osobą decyzyjną, która nie zawsze dostrzega te niuanse techniczne. Więc Project: People jest takim pośrednikiem w tym, żeby dotrzeć do osoby biznesowej, decyzyjnej i przekazać jej prostym językiem, niekoniecznie technicznym, te korzyści wynikające z waszych rozwiązań, które G1NAT Studio dostarczy do organizacji. To jest holistyczne podejście do zmiany w organizacji, bo rozmawialiśmy o tym, że to nie jest automatyzacja jednego procesu, tylko tak naprawdę warto spojrzeć na taką biznesową stronę podejścia do automatyzacji. Na przykład z takim rozwiązaniem można pracować nad zmianami w całym departamencie, czy zmianą w dużym procesie, a nie tylko małymi taskami.

Tom: Jak najbardziej. My jako firma technologiczna w 95 procentach, czy nawet 98 procentach, zatrudnialiśmy tylko i wyłącznie programistów. Tak mniej więcej do końca 2019 roku. Ja w tamtym momencie musiałam się zmierzyć z bardzo ciężką decyzją i podziękować za pracę kilku deweloperom. A w branży technologicznej to jest nie do przyjęcia, bo programistów to wszyscy chcą zatrudnić. A musieliśmy się zmierzyć z tym, ponieważ rozwijaliśmy głównie  produkt. Skupiliśmy się bardzo nad samym produktem. Tworzyliśmy ten produkt z jakimiś tam mniejszymi, czy większymi wytycznymi z rynku, które przychodziły do nas, od partnerów. Jednak nie mieliśmy takiej konkretnej informacji, w którym kierunku powinien ewoluować nasz produkt, jako studio. No i paradoksalnie teraz, po kilku miesiącach, ja się cieszę z tej decyzji, mimo, że ona była trudna. I podejrzewam, że ludzie którzy w tamtym momencie mieli tę trudną rozmowę ze mną, mogli mojej decyzji nie rozumieć. A my na dzień dzisiejszy, mając gotowy produkt, rozwiązanie, zwalidowane, które jest w wielu firmach, tak w Polsce jak również na świecie, głównie skupiamy się na działaniach marketingowo-sprzedażowych. 

Dlatego pojawiło się Project: People, żeby nam pomóc przejść z firmy technologicznej, pełnej programistów, do firmy, która poradzi sobie z nową działką, z marketingiem. Z dziedziną, w której nie byliśmy wcześniej. Poprzez krótki research i wasze różne działania w social mediach, zauważyłem waszą szefową, Beatę, mózg operacyjny waszej firmy. Więc zaczęłam się interesować, kim jesteście, co robicie. Punktem zapalnym było informacja, że jesteście również odpowiedzialni za sukcesy w pracy z firmami softwarowymi. Poprosiłem o kilka referencji, bo jestem trochę nieufny w stosunku do materiałów marketingowych. Dzwoniłem do kilku ludzi, z którymi współpracujecie, dostałem pozytywny feedback no i bingo. Dzisiaj po kilku miesiącach siedzimy, nagrywamy podcast. 

Ola: Chciałabym przybliżyć słuchaczom, jak wypracowaliśmy metodę współpracy na linii Warszawa-Kraków, jak uzyskaliśmy taki efekt pracy zdalnej. Zacznijmy od rozmowy o narzędziach z których korzystaliśmy. Jak wam się pracuje na nich?

Tom: Oczywiście mamy narzędzia. Slack, Miro, inne narzędzie komunikacji których używamy. Ale tak naprawdę najważniejsze w tym wszystkim są dwie rzeczy. Lubię spotykać się z wami regularnie i rozpisać na tablicy co robimy, czym się zajmujemy. Żeby zrozumieć gdzie jesteśmy. Czyli regularność spotkań. Na początku musieliśmy się przystosować do korzystania z tych wszystkich narzędzi, zaaklimatyzować. Wydawało mi się trochę to na początku wymuszone, te spotkania, gdzie też się uczyliśmy jak korzystać z różnego rodzaju narzędzi. Nasze spotkania wtorkowe, które mamy co tydzień, jak również środa, czyli tak zwane „social media sprint”, które też dla mnie były taką trochę nowością, te narzędzia, a z czasem złapałem bardzo szybko, że one faktycznie działają. One są nam potrzebne, żeby ten cały chaos informacji, pomysłów, kreatywności, którą niewątpliwie wykazujemy, żeby to wszystko jakoś spisać i przekuć na konkretne działania marketingowe. 

Natomiast ja myślę, że drugie najważniejsze, osobiście, jest nasze review. To, że możemy sobie pogadać i powiedzieć co nam się nie podoba, a co chcemy zmienić. Czy jest jakiś błąd, który wpłynie na nasz biznes, a przez to będziemy sfrustrowani i będziemy to wylewać na was. A my nie chcemy być sfrustrowani. My chcemy działać, skupiać na klientach, na biznesie i nie walczyć. Nawet dzisiaj mieliśmy takie spotkanie, podczas którego stwierdziłem, że wchodzimy, jak w grach, na Level 2. Zrobiliście bardzo fajną pracę w uporządkowaniu naszej marki, brandu w komunikacji zewnętrznej. To się potwierdziło w rozmowach z klientami. Stwierdzili, że w końcu nas widać w mediach, jesteśmy spójni, konsekwentni. To jest fajne. A teraz jest ten czas, żebyśmy poszerzyli grono naszych odbiorców. Żebyśmy nie byli w tym samym gronie, a skalowali na inne grupy. Trochę może ewangelistycznie powiem, że teraz chcemy, żeby jak najwięcej informacji było na temat G1ANT-a na świecie. Bo warto korzystać z naszego rozwiązania, ale też z samej idei robotyzacji i automatyzacji. 

My teraz jesteśmy w dziwnym momencie z naszą firmą. Automatyzacja, a właścicie robotyzacja, czasami boję się tak powiedzieć, ta świadomość o automatyzacji dopiero postępuje, pomimo tego, że ta branża jest mniej więcej od 5-ciu lat znana, czy wprowadzana w środowisko biznesowe, wśród mniejszych, średnich klientów, to ta automatyzacja wciąż jest nieznana. I tutaj się bardzo często spotykamy z takim problemem edukacji tego rynku. Musimy rynek edukować.

Ola: Odczarowujecie rynek. Bo nierzadko robotyzacja jest kojarzona z tym, że się odczłowiecza biznes. A to z kolei niesie ze sobą negatywne konotacje. Czasami ludzie się robotyzacji boją, prawda?

Tom: Boją się, ponieważ robotyzacja jest zwykle kojarzona z maszynami.  Klienci czasami nam zadawali pytanie: No dobrze, postawicie takiego robota przed klawiaturę mojego laptopa i on będzie pracował za mnie? My mamy inną świadomość, jesteśmy w tej branży od lat. Czasami trzeba niestety wyjść z tego lasu, żeby zobaczyć perspektywę. Wejść w buty klienta. Wyjaśnić łopatologicznie: To nie jest maszyna fizyczna, maszyna to jest takie oprogramowanie, dzięki któremu możesz zautomatyzować wszelkie procesy, które są wykonywane przez twojego pracownika, przez twojego kolegę. 

Ola: Mówiliśmy o tym w Project: People. My próbujemy przekazać tą myśl biznesową takiemu człowiekowi, który ma takie myślenie, o którym mówisz. Czyli takie błędne postrzeganie robotyzacji, które wynika z braku informacji i tego, że branża jest nowa. Naszym zadaniem jest informowanie potencjalnego klienta o tym, co dostanie, na przykład, że to nie będzie fizyczny robot. 

Powiedziałeś jeszcze wcześniej o frustracjach. Chcę o to zapytać, bo mówiłeś, że zmiany niosą frustrację. A Ty jesteś ojcem zmiany w G1ANT-cie. A więc jak Ci idzie komunikacja z zespołem? Bo coś się zmienia, nagle są jacyś ludzie z Krakowa, cały czas wyciągają od was informacje techniczne, tak żeby tworzyć informację biznesową. Jak zareagował zespół na taką zmianę? 

Tom: Myślę, że zespół po tylu latach reaguje sceptycznie a mówiąc wprost, z takim lekkim niedowierzaniem, negatywizmem. Ale to też wynika z tego, że nasza firma głównie opiera się na programistach, a ci zwykle są niezadowoleni. Podchodzą do tego bardzo 0:1. Ja się nauczyłem jednej rzeczy w ostatnich kilku miesiącach. Przestałem mówić ludziom co będzie zrobione, albo do czego dojdziemy. Mówię już po fakcie. Czyli staram się nie obiecywać ludziom, roztaczać im nie wiadomo jakich obrazów przyszłości, obietnic finansowych, funkcjonalności. Wolę ich w trakcie czegoś, co już jest przemyślane lub też działa, informować. Mamy taki rytuał tzw. Demo Days w piątki, rozmawiamy sobie w firmie. Przedstawiamy z jakimi klientami rozmawiamy, jakie robimy wdrożenia. Kiedyś to wyglądało tak, że mówiliśmy: rozmawiam z taką i taką dużą firmą, a potem się okazywało, że oni zwlekali lub rezygnowali z współpracy. To była taka trochę frustracja, puste słowa, obietnice bez pokrycia. A w tym momencie informujemy ludzi, że od poniedziałku np. rozpoczęliśmy wdrożenie naszej technologii w firmie w Lwówku Śląskim, taką naprawdę teraz mamy sytuację, duża firma produkcyjna. Jesteśmy na takim, a takim etapie, taki mamy problem. Czyli bardziej konkretnie podchodzimy do tego. Natomiast mówiąc o frustracji. Ja myślę, że frustracja też wynika z tego, że my troszeczkę przegapiliśmy taki nasz czas, koncentrując się tylko na samym produkcie. Trochę się zapatrzyliśmy w nasz produkt, a to jest złe, bo innowacje sprzedaje się przez marketing. 

To jest to, czego się nauczyłem w ostatnich pięciu latach w firmie. Czyli my powinniśmy od samego początku sprzedawać produkt, nie posiadając go, sprzedawać ideę. Ponieważ od momentu rozmów z klientami na temat pomysłu, na temat innowacji, do momentu produkcji, wdrażania technologii, to czasami trwa od 6 do 12, do 18 miesięcy. Czym większa organizacja, z którą się spotykamy, tym jest dłuższy okres rozmów. Już teraz wiemy, jakie błędy zostały popełnione w G1AN-cie. Ale tak jak powiedziałem wcześniej, mam nadzieję, że te wszystkie takie fakapy sprawiły, że jesteśmy dzisiaj mądrzejsi, mamy więcej siwych włosów, więcej zmarszczek i naprawdę podchodzimy do tego bardziej z głową. Co nie oznacza, że nie mamy tego zrywu młodzieńczego i prób podejmowania się różnych innych pomysłów. Ta branża technologiczna okazuje się, że jest cholernie sexy i że tak jak np. ktoś z boku na to popatrzy, to my co tydzień wymyślamy nowe rozwiązania dla klienta. To mnie kręci osobiście. 

Ola: Jasne. Ja wiem, że jesteście bardzo otwartym zespołem. Uczycie się na błędach ale dalej ta otwartość wam towarzyszy… 

Tom: I wiara. Ja bym powiedział, po tylu latach, że wiara. Jest taki trzon firmy, który wierzy w to, że robimy, że idziemy w dobrym kierunku, pomimo tego, że było wiele błędów. Ta grupa ludzi wierzy całym sercem w nasz produkt. Tak jak Krzysiek, ja, Przemek, my wierzymy, że nasza firma za kilka lat będzie jedną z większych firm na rynku technologicznym. Poszerzając to o dodatkowe usługi, elementy, machine learning i tworzenie sztucznej inteligencji. To jest przyszłość, bo może się okazać, że dzisiaj robimy oprogramowania, a za 5-10 lat będziemy tworzyli fizyczne roboty, albo jeszcze będziemy robili coś innego. Jesteśmy w tym momencie w roku 2020, nagrywamy to i będzie można kiedyś do tego materiału wrócić. To może być takie preludium do czegoś większego, albo czegoś innego, czego jeszcze nie wymyśliliśmy. Będąc blisko tych technologii, blisko firm, znamy ich potrzeby, potrafimy je zidentyfikować, to na naszym oprogramowaniu jesteśmy w stanie stworzyć wszystko. Nowe produkty, opakować je, zacząć sprzedawać, uzyskiwać skalę. Świat jest przed nami. 

Ola: W takim razie Project: People jest takim łącznikiem do tych klientów, którzy dają wam ten feedback?

Tom: Zwróciliście nam uwagę, że do tej pory my nie sprzedawaliśmy. Próbowaliśmy sprzedawać, robiliśmy to bardzo nieumiejętnie. Popełniliśmy bardzo wiele błędów elementarnych. Mówiąc kolokwialnie, wyglądało to tak: kup nasze oprogramowanie, zapłać, radź sobie sam. Ale to tak nie działa. Okazało się, że z firmy technologicznej, musieliśmy przekształcić myślenie o nas. Przejść metamorfozę, dojrzeć. Na dzień dzisiejszy jesteśmy firmą technologiczną, ale tak samo firmą, która wdraża własne narzędzie, uczy naszego narzędzia inne firmy. Tego nie robiliśmy do tej pory. To zaczęliśmy robić od kilku miesięcy i okazuje się, że fajnie działa. Przekłada na kilka różnych modeli biznesowych, na to, że sprzedajemy nasze oprogramowanie w wersji licencyjnej. Czyli ktoś, kto chce korzystać z naszego G1ANT Studio, kupuje licencję, ale też sprzedajemy w takim modelu nazwijmy to API as a Service, czyli innymi słowy, są firmy, które mówią: Chcielibyśmy, żebyście rozwiązali problemy związane z tą automatyzacja. My to rozwiązujemy, wyceniamy naszą usługę i w ten sposób zarabiamy pieniądze. No i trzeci model biznesowy jest związany z samym produktem. Po prostu sprzedajemy gotowe, pudełkowe rozwiązania, bez edukowania rynku. Ktoś ma już gotowe mikro rozwiązanie jego problemu, bo skorzystał z naszego rozwiązania i nagle się dowiaduje, że jest taka firma która customizuje rozwiązania pod potrzeby klienta. My jesteśmy takim krawcem, mogę to porównać tak. Do tej pory szyliśmy garnitury na miarę klienta, a teraz mamy gotowe rozmiary, z których klient może wybrać, włącznie ze spinkami i krawatami. Część tych ludzi, która przychodzi do nas, kupuje gotowe zestawy, ale przy tym dowiaduje się, że to jest szyte w G1ANT-cie i że mogą sobie jeszcze coś skroić u nas, jeśli mają chęci, pieniądze i potrzeby w swoim biznesie.

Ola: Dokładnie tak. Wiem, że długo pracowaliśmy nad tymi modelami biznesowymi i wspólnie wybijamy się na ten wyższy level marketingowy i biznesowy. Cieszę się, że do naszej współpracy i wspólnych działań doszło. Mam nadzieję, że widzisz te pozytywne efekty, że za niedługo zobaczysz te wszystkie korzyści z nawiązania współpracy. Zlecenie zaopiekowania się biznesem zewnętrznej firmie może przynieść korzyści, które będą widoczne.

Tom: Tak. Trochę odkryje się przed wami, pomimo tego, że jestem w biznesie od ponad 18 lat. Stworzyłem kilka firm w swoim życiu i bardzo często, wciąż, podchodzę do tego emocjonalnie i intuicyjnie. Na pierwszym spotkaniu z Beatą bardzo jasno powiedziałam: Słuchaj, ja Tobie powierzam pewną wiarę w to, że nam pomożecie. Nie chodzi o kwestie finansowe, wynagrodzenia itd. Tylko wiarę w to, że pomożecie nam zacząć generować większy biznes, większą ilość klientów. To było pierwsze założenie, które Beata ma bardzo jasno określone. Naszym celem we współpracy z wami jest to, że pomożecie nam na różnych polach. Marketingu wizerunkowego, pomożecie generować leady, ale pomożecie nam również zrozumieć, jak działają niektóre mechanizmy marketingowe. Ponieważ tak jak wiesz,moją taką pasją jest automatyzowanie rzeczy. Jeżeli mamy możliwość zautomatyzowania pewnych czynności, które wykonujecie, a my mamy tę możliwość, technologie, wiedzę, to my to przerzucamy w naszą technologię. Dzięki temu już na dzień dzisiejszy stworzyliśmy kilka produktów, które moglibyśmy spokojnie sprzedawać jako firma, które działają na nasze potrzeby. Nawet jeżeli chodzi o generowanie leadów poprzez LinkedIna, kiedy mamy robota, który się bardzo często odzywa do różnych naszych klientów, których mamy z góry zdefiniowanych, czy rekrutację pracowników, to robimy bardzo często przy wykorzystaniu naszej technologii. Dzięki współpracy z wami, my nie tylko się uczymy, ale też nam dużo podpowiadacie. Ja lubię dotknąć narzędzi, których wy na co dzień używacie. Po to, żeby je zrozumieć, zobaczyć, jak można jeszcze je wykorzystać inaczej. Tak jak mamy Albacrossa albo inne programy. To jest dla nas taki duży benefit i tutaj chylę czoło Beacie, że ona nie ma z tym problemu, bo to jest część waszego know-how. My poznajemy sposoby pozyskiwania klientów. Ja tak często mówię, że ten marketing 5-10 lat temu, był kompletnie inny. 10-15 lat temu, jeżeli ktoś zostawiał ulotki, chociażby taką, którą widzę u was na ścianie, żółto-czarną ulotkę, to był jakiś sposób dotarcia do klienta. Natomiast w naszej branży to już nie działa. Na dzień dzisiejszy mówimy o Internecie. Ten marketing przez ostatnie 10-15 lat kompletnie się zmienił, jest bardzo mocno zautomatyzowany. On polega na budowaniu strategii, na projektowaniu sprzedaży i Wy to robicie, a robicie to sprytnie.

Ola: Dlaczego my tak transparent dzielimy się know-how z G1ANT-em? Bo traktujemy się po partnersku, jesteście naszym partnerem, nie klientem. Zawsze staramy się też budować taką relację z naszymi współpracownikami. Jesteśmy teamem, mamy wspólne cele, nie chcemy mielić kolejnych osób i jak najszybciej kończyć projektów. Wręcz przeciwnie. Stawiamy na to, żeby dostarczać wartościowe rzeczy i we wszystkim próbujemy znaleźć wartość. Jeżeli robimy coś porządnie, skutecznie i staramy się, przykładamy, wkładamy w to serce, tak jak wy do automatyzacji, tak my do swoich działań, wtedy pracuje się dobrze. Tom, bardzo dziękuję za rozmowę. Super było Cię usłyszeć i zobaczyć się w Krakowie. 

Tom: Ja również dziękuję.

Ola: Jeśli Ty chciałbyś żeby, Twoje media społecznościowe sprzedawały, umów się na bezpłatną konsultację, możesz to zrobić na naszej stronie www.projectpeople.pl, a po więcej wiedzy zapraszamy na nasz profil na LinkedIn. Pozostajemy w kontakcie. 

 

Artykuły to za mało?

Chcesz poznać cały proces i dowiedzieć się, jak mógłby wyglądać w Twojej organizacji?

Umów się na bezpłatną konsultację
Aleksandra Lysy
Aleksandra to prawdziwy twórca i człowiek komunikacji. Zawsze szuka ciekawych rozwiązań, świetnie zadba o strategię komunikacji, branding i widoczność marki w mediach. Posiada bardzo szeroką wiedzę z zakresu PR, marketingu oraz metodyk zwinnych. Chętnie dzieli się tą wiedzą i chyba nie ma dla niej zadań niemożliwych do zrealizowania. Jest zorientowana na rozwiązywanie problemów i zawsze zwraca uwagę na szczegóły, aby upewnić się, że dostarczone produkty są najwyższej jakości. Wcześniej pracowała jako PR & Marketing Manager a do jej zadań należało budowanie i wdrażanie strategii brandingowej i marketingowej. Przez lata związana z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy jako rzecznik prasowy jej rodzinnego, olsztyńskiego Sztabu. Zapalony Instruktor ZHP w stopniu podharcmistrza.

Znajdź nas

Czy chcesz nas lepiej poznać? Sprawdź nasze pozostałe portale społecznościowe

Newsletter

Zapisz się na nasz newsletter i otrzymuj co miesiąc: narzędzia, artykuły i najnowsze informacje o naszych warsztatach.
Tutaj możesz zapisać się na newsletter po polsku. Jeśli chcesz otrzymać Newsletter po angielsku, kliknij tutaj.